Beskid Andrychów - Janina Libiąż 2-3 (2-1)
1-0 Kaczmarczyk 5
1-1 Rumiński 22
2-1 Snadny 40
2-2 Snadny 55, karny
2-3 Snadny 73
Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki dla Janiny: Księżarczyk, Ząbek. Widzów 300.
BESKID: Syty - Strojek, Kliber, Rumiński, Tarabuła, Kaczmarczyk, Chworostiany (82 Wandzel), Sobala, Chowaniec, Smoliński, Penkala.
JANINA: Księżarczyk - Kania (90 Byrski), Dukała, Szafran, Grzywa, Ficek, Szlęzak (90 Adamczyk), Hejnowski (74 Witoń), Marzec (68 Patyk), Ząbek, Snadny.
Gospodarze szybko objęli prowadzenie. Rzut wolny z 16 metrów egzekwował Sobala, piłka odbiła się od muru, następnie uderzał Kaczmarczyk i po rykoszecie Księżarczyk skapitulował. W 22. minucie Beskid dwukrotnie wykonywał rzut rożny. Po drugim z nich defensorzy gości próbowali zastawić pułapkę ofsajdową, ta nieudana próba kosztowała słoną cenę. Janina dopiero od stanu 0-2 zaczęła grać na zdecydowanie lepszym poziomie. Jeszcze przed pauzą wywalczył piłkę w środku pola Hejnowski, po minięciu obrońcy Snadny znalazł się w sytuacji „sam na sam" i trafił do siatki.
Po zmianie stron przewaga podopiecznych Antoniego Gawronka była już bezdyskusyjna. - W 55. minucie ładną akcję zawiązali Szlęzak, Ficek i Hejnowski, po którego dośrodkowaniu jeden z zawodników rywali zagrał piłkę ręką w polu karnym. Snadny wykorzystał „jedenastkę”. A później otrzymał idealne podanie od Ficka i przesądził o naszym zwycięstwie. Myślę, że zasłużonym - powiedział kierownik drużyny libiąskiej, Andrzej Moćko.
cst