Orlicz Suchedniów - Poprad Muszyna 0-1 (0-0)
0-1 Damasiewicz 77
Sędziował Szymon Ubożak (Kielce). Żółta kartka: Merklinger (P). Widzów 350.
ORLICZ: Osama - Targowski (81 Michta), Kubiec, Łozniak, Krogulec, Skarbek, Armata, Zacharski, Zegadło (84 Moskal), Mojecki, Rabenda (73 Banaczkowski).
POPRAD: Borzęcki - Szczepaniak, Polański, Merklinger, Saratowicz, Dąbek (90 R. Drobny), Janur (82 Podgórniak), Damasiewicz (85 Biernacki), T. Bomba (46 Plata), M. Drobny, Zachariasz.
Prezes Popradu, Stanisław Sułkowski, miał do przekazania bardzo dobrą wiadomość dla kibiców klubu z Muszyny: - Wracamy z tarczą z Suchedniowa, po zwycięstwie nad tamtejszym Orliczem. Jedyny gol padł w wyniku akcji ze znaczącym udziałem Zachariasza, który wycofał piłkę do nadbiegającego Damasiewicza. Nastąpił nieuchronny strzał z 15 metrów pod poprzeczkę i bramkarz gospodarzy nie miał nic do powiedzenia. Szans na bramki było znacznie więcej. Na listę, oprócz Damasiewicza, powinni wpisać się Janur, Zachariasz i Marcin Drobny, który znalazł się sam na sam z bramkarzem. Najważniejsze jednak, że mecz, w którym Poprad dyktował warunki, zakończył się tak, jak marzyliśmy przed wyjazdem do Suchedniowa - powiedział nam prezes Sułkowski.
cst