Janina Libiąż - Wierna Małogoszcz 0-0
Sędziował Michał Fudala (Brzesko). Żółte kartki dla gospodarzy: Dukała, Witoń, Marzec. Czerwona kartka Kowalski (Małogoszcz, 53). Widzów 350.
JANINA: Księżarczyk - Kania, Dukała, Szafran, Grzywa, Ficek, Ząbek, Marzec (79 Ortman), Szlęzak, Witoń (69 Hejnowski), Snadny (77 Pactwa).
WIERNA: Mierzwa - Krzeszowski (89 Dudek), Pałgan, Pastuszka, Piotrowski, Kowalski, Pawłowski, Kita, Miernik (90+3 Augustyn), Kalinowski (55 Ostrowski), Kajda (68 Hajduk).
Wiosenna premiera w Libiążu upłynęła bez goli. Miejscowa Janina pogodziła się z Wierną Małogoszcz podziałem punktów, choć goście przez niemal całą drugą połowę grali w osłabieniu.
Wkrótce po rozpoczęciu drugiej połowy wyleciał z boiska gracz gości, Kowalski, którego bardzo drogo kosztowało wdanie się w polemikę z arbitrem spotkania. Małogoszczanie jednak uratowali remis. Czy zasłużenie?
Kierownik drużyny Janiny, Andrzej Moćko: - Sądzę, że zasłużyliśmy na nikłe zwycięstwo. Wierna niewątpliwie stworzyła pod bramką Księżarczyka dwie bardzo groźne sytuacje. Najpierw po kornerze dla nas i po błędzie Szafrana poszła błyskawiczna kontra. Bliski powodzenia był Kajda, ale Księżarczyk interweniował skutecznie. Było groźnie jeszcze w innej sytuacji, gdy Kajda strzelił obok celu.
Ale to Janina miała więcej okazji. Nie odniosło skutku wyłożenie piłki przez Snadnego, kiedy bramka gości była już pusta. Defensorzy Wiernej wybijali piłkę z linii bramkowej po strzale Ficka oraz dośrodkowaniu Szlęzaka. Wreszcie Pactwa został obsłużony podaniem przez Ząbka i zamiast z 11. metra plasować strzał huknął na siłę. Niestety obok celu. Szkoda... - zakończył Andrzej Moćko.
cst