Bezbramkowym remisem zakończył się dzisiejszy mecz w Skarżysku-Kamiennej, gdzie miejscowy Granat podejmował Lubań Maniowy. Goście mogli wprawdzie sięgnąć po pełną pulę, lecz i tak nie ma co wybrzydzać.
Granat Skarżysko-Kamienna - Wolski Lubań Maniowy 0-0
GRANAT (skład podstawowy): Majcherczyk - Chrzanowski, Prus-Niewiadomski, Basąg, Maciejewski, Strzębski, Imiela, Rzeszowski, Ryński, Banaszek, Stawiarski.
LUBAŃ: Okręglak - Anioł, Gąsiorek, Górecki, Lizak, Czubiak, Walczak-Wójciak (40 Sral), Hałgas (70 Krzystyniak), Komorek, Bachleda, Fałowski (85 Firek).
- Zdobyliśmy kolejny punkt w meczu wyjazdowym i to bardzo cieszy. Pomału stajemy się zespołem, który potrafi urwać punkt każdej drużynie. Trochę szkoda, że nie udało się wygrać, ale lepsze jedno „oczko” niż żadne. Remis z Granatem to naprawdę dobry rezultat.
- Mieliśmy kilka okazji, aby prowadzić, ale gospodarze również. Najbardziej szkoda sytuacji Rafała Komorka, jego ładne uderzenie obronił bramkarz Granatu. Momentami graliśmy bardzo dobry futbol i nawet gospodarze to podkreślali. Rozegraliśmy fajny mecz i to jest najważniejsze. Na pewno nie byliśmy gorsi od graczy Skarżyska.
- Kończymy rundę jesienną w dobrych nastrojach, teraz będziemy się przygotowywać do wiosny, aby powalczyć i zakończyć sezon na miejscu, które będzie nas satysfakcjonowało - skomentował na gorąco po meczu w Skarżysku-Kamiennej szkoleniowiec Lubania, Marek Żółądź.
lubanmaniowy.futbolowo.pl