Mecz miejscowego Beskidu z wolbromskim Przebojem zakończył się podziałem punktów. Gospodarze wprawdzie prowadzili, ale kilkadziesiąt sekund później goście odrobili stratę.
Beskid Andrychów - Przebój Wolbrom 1-1 (0-0)
1-0 Kliber 53
1-1 Pindiur 55
Sędziował Maciej Mądzik (Kielce). Żółte kartki: Zalewski - Ochman, Wiśniewski. Czerwona kartka Zalewski (Beskid, 34, druga żółta). Widzów 450.
BESKID: Góra - Nowicki, Kliber, Zalewski, Zając, Kruk, Kaczmarczyk, Kmieć, Sobala, Fryś, Knapik.
PRZEBÓJ: Palczewski - Morawski, Kiczyński, Ochman, Wdowik, Pindiur (75 Derejczyk), Kozieł, Duda, Kostek (61 Karpiński), Wiśniewski, Pazurkiewicz (85 Słowiński).
W 53. minucie Kmieć dośrodkował z kornera na „krótki” słupek, gdzie nadbiegający Kliber oddał skuteczny strzał głową. Ale chwilę później andrychowianie popełnili błąd w ustawieniu i Przebój stanął przed ogromną szansą. Wprawdzie bramkarz Góra zdołał sparować piłkę na słupek, jednak dobitka Pindiura była nieuchronna.
Wolbromianie do końcowego gwizdka wierzyli w możliwość uzyskania zwycięstwa. Natomiast grający od 34. minuty w osłabieniu liczebnym gospodarze mieli w 88. minucie wyborną okazję do zadania decydującego ciosu. Po błędzie jednego z defensorów Przeboju Fryś starał się przelobować Palczewskiego, lecz trafił piłką akurat w głowę wybiegającego z bramki golkipera wolbromskiej drużyny.
- To był mecz niesamowitej walki, zawodnicy obu drużyn dały z siebie wszystko. Naszą sytuację bardzo skomplikowało ukaranie Zalewskiego w 34. minucie drugą żółtą kartką. Osłabienie kadrowe trzeba był zrekompensować jeszcze większą determinacją. Jak najbardziej jestem zadowolony z wywalczenia jednego punktu, choć gdybyśmy dłużej utrzymali prowadzenie... - podsumował grający trener Beskidu, Mirosław Kmieć.
cst