W Libiążu bez niedomówień, Unia wyraźnie lepsza od Janiny
Gole strzelone przez Radlińskiego i Popielę szybko pozbawiły złudzeń piłkarzy gospodarzy. Dwubramkową zaliczkę zdołali tarnowianie powiększyć po zmianie stron. Pieczęć na niekwestionowanym zwycięstwie przybił Węgrzyn.
Janina Libiąż - Unia Tarnów 0-3 (0-2)
0-1 Radliński 9
0-2 Popiela 22
0-3 Węgrzyn 58
Sędziował Mateusz Kowalski (Kielce). Żółte kartki: Jamróz - Radliński, Węgrzyn, Kostecki. Widzów 400.
JANINA: Księżarczyk - Ficek, Szafran, Jesionowski, Kania, Marzec, Grabowski (43 Snadny), Adamczyk (46 Kędzierski), Ortman (80 Byrski), Pactwa (70 Jamróz), Ząbek.
UNIA: Libera - Pawlak, Kleinschmidt, Mikołajczyk, Węgrzyn, Wilk, Kostecki (85 Kazik), Ślęzak, Matras (70 Drozdowicz), Radliński (60 Wolański), Popiela (80 Sojda).
- Rywal bezlitośnie wykorzystał nasze błędy. Na dodatek zrobił to w początkowej fazie meczu. Jak w tej sytuacji można było liczyć na korzystny wynik? - retorycznie pytał trener Janiny, Antoni Gawronek.
Natomiast kierownik drużyny, Andrzej Moćko, opisał sytuacje bramkowe: - W 9. minucie Unia egzekwowała rzut rożny, Szafran wybił piłkę za krótko, po centrze Popieli Radliński z najbliższej odległości trafił do siatki. Drugi gol dla gości padł w podobnych okolicznościach. Znów zbyt krótkie wybicie piłki po kornerze, Matras podał do Popieli, który przymierzył po „długim” rogu. Krótko przed gwizdkiem na przerwę Grabowski został solidnie poturbowany przez Radlińskiego.
- Po przerwie powinien zmniejszyć dystans Kędzierski, ale z pięciu metrów trafił w bramkarza Unii. Ta z kolei wkrótce postawiła „kropkę nad „i”. Matras wycofał piłkę do Węgrzyna, który trafił w poprzeczkę. Arbiter nie interweniowałby, ale boczny zasygnalizował, że piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową.
Trener Unii, Marcin Manelski: - Bardzo cieszę się, że rozegraliśmy bardzo dobry mecz. Dominowaliśmy nad przeciwnikiem cały czas. Jedyny mankament to słaba skuteczność, bo inaczej rozmiary zwycięstwa byłyby jeszcze wyższe.
JC