Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Archiwum > Małopolska 2011/2012 > Seniorzy > III liga (Kraków-Kielce)
Po golu Kaczmarczyka Beskid bogatszy o trzy punkty

 

Z tarczą wracają piłkarze andrychowskiego Beskidu z wyprawy do Jędrzejowa. O zwycięstwie zadecydował celny strzał Kaczmarczyka oddany w ostatnich sekundach pierwszej połowy.

 

Naprzód Jędrzejów - Beskid Andrychów 0-1 (0-0)

0-1 Kaczmarczyk 45

Sędziowali: Marek Śliwa oraz Tomasz Żołądek i Michał Molenda (Kielce). Żółte kartki: Grunt, Puchrowicz, Osiński - Nowicki, Czarnik, Kruk, Sobala. Widzów 100.

NAPRZÓD: Rybiński - Grunt, Matan (60 K. Milcarz), T. Milcarz, Puchrowicz, Piwowarczyk, Iwański (76 Jopek), Nahle, Bębenek (68 Kowalski), Osiński, Drej  (27 Starościak).

BESKID: Góra - Nowicki, Zając, Czarnik, Kruk, Sobala, Kmieć, Kaczmarczyk (85 M. Adamus), Chowaniec, Fryś (90 Kliber), Knapik.

 

 

Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkową zaliczką podopiecznych Mirosława Kmiecia, którzy istotnie dyktowali warunki. Tuż przed gwizdkiem na pauzę Knapik wykreował bramkową sytuację, którą jak należy wykorzystał Kaczmarczyk. To wcale nie musiała być jedyna zdobycz andrychowian. Oko w oko z Rybińskim mógł się znaleźć Knapik, ale defekt techniczny spowodował utratę tej szansy. Swoje okazje mieli ponadto Kaczmarczyk i Fryś.

 

Beskid byłby znacznie spokojniejszy, gdyby po niespełna godzinie meczu Sobala nie ujawnił charakteru egoisty. Zawodnik Beskidu miał obok siebie idealnie ustawionego Knapika, ale zamiast podawać do niego Sobala zdecydował się na oddanie strzału, który został obroniony przez Rybińskiego. Mogło to drogo kosztować, bo później znajdujący się w doskonałym położeniu Osiński nie zdołał wygrać pojedynku z bramkarzem Beskidu, Górą.

 

cst

 

WIADOMOŚCI

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty