Orlicz Suchedniów - Górnik Wieliczka 1-1 (1-1)
0-1 Łyduch 8
1-1 Gil 31
Sędziowali: Jakub Dobosz oraz Mariusz Rudkiewicz i Artur Janaszek (Świętokrzyski ZPN). Żółte kartki: Banaczkowski - Wolski (w przerwie meczu). Czerwone kartki: Gil (w przerwie meczu) - Ł. Domoń (31). Widzów 200.
ORLICZ: Bilski - Ostrowski, Kubiec, Jaworek, Kaczmarek, Banaczkowski, Mamonow, Armata (54 Rabenda), Taler (72 Sosiński), Żelazowski (72 Zegadło), Gil.
GÓRNIK: Wolski - Jania, Zajda, Sikora, Ł. Domoń, Łyduch, Jamka, Górecki (90 Krzeszowiak), Kagize, Ptak (87 Winiarski), Skiba (75 Dziedzic).
Rywale z dolnych rejonów tabeli stoczyli dramatyczną konfrontację, której echa pobrzmiewały jeszcze po gwizdku na przerwę. To wówczas ujrzał czerwoną kartkę napastnik Orlicza, Gil, zaś bramkarz Górnika Wolski został ukarany kartką żółtą. Było bardzo gorąco w tej „grze” toczonej w okolicach szatni.
Wieliccy podopieczni trenera Jacka Mroza lepiej rozpoczęli dzisiejszy mecz. Można nawet powiedzieć, że rozpoczęli optymalnie. W 8. minucie defensorzy gospodarzy nie zdołali upilnować Łyducha, który pewnie posłał piłkę do siatki rutynowanego Bilskiego. Łyduch otrzymał podanie od Kagize
Bardzo istotne zdarzenie miało miejsce w 31. minucie. To wtedy obrońca Górnika, Łukasz Domoń, za sfaulowanie Ostrowskiego został relegowany z boiska. Na dodatek, za chwilę padł wyrównujący gol, bo po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył w powietrze Gil i strzałem głową zmusił Wolskiego do kapitulacji.
Górnik przez kwadrans musiał grać w liczebnym osłabieniu. Ale remisu nie dał sobie wydrzeć. - Bardzo szkoda, że przy stanie 1-0 dla nas odgwizdano urojony ofsajd Skiby, który wychodził na czystą pozycję. Natomiast już przy remisie nie został podyktowany karny za ewidentny faul na Zajdzie. Można się cieszyć z punktu, bo przez pewien okres musieliśmy grać w dziesięciu. Ale też pozostaje pewien niedosyt, ponieważ w innych okolicznościach stać byłoby Górnika na odniesienie zwycięstwa - powiedział trener drużyny z Wieliczki, Jacek Mróz.
cst