Orlicz szybko objął prowadzenie, później prowadził 3-2, ale ostatecznie przegrał dramatyczną konfrontację. Świetny mecz w Maniowach i trzy punkty dla niezłomnych gospodarzy.
Wolski Lubań Maniowy - Orlicz Suchedniów 4-3 (2-1)
0-1 Żelazowski 5
1-1 Fałowski 9
2-1 Hałgas 21
2-2 Armata 57
2-3 Żelazowski 62
3-3 Lizak 67
4-3 Fałowski 88
LUBAŃ: Hładowczak - Anioł (66 Firek), Gąsiorek, Lizak, Gołdyn, Komorek, Hałgas, Krzystyniak (46 Babik), Sral, Fałowski (90 Walczak-Wójciak), Bachleda.
ORLICZ: Bilski - Ostrowski, Kubiec, Jaworek, Banaczkowski, Rabenda, Mamonow, Armata, Żegadło, Żelazowski, Sosiński.
Zaczęło się bardzo źle dla miejscowych, bowiem Hładowczak tylko sparował strzał Rabendy, ale dobitka Żelazowskiego była skuteczna. Szybko jednak odpowiedział strzałem z linii pola karnego Fałowski i zrobiło się 1-1. Wkrótce to Lubań cieszył się zaliczką, gdy Hałgas efektownie wpisał się a listę.
Ekipa z Suchedniowa wyrównała po przerwie za sprawą Armaty, który popisał się długim biegiem z piłką. Niebawem było z Lubaniem jeszcze gorzej, kiedy Żelazowski skutecznie „główkował” po centrze Kubca. Ale szybko w odpowiedzi kapitalny strzał z wolnego oddał Lizak, z odległości ponad 30 metrów. Nadzieje gospodarzy na zwycięstwo ożyły. Ten piękny sen spełnił krótko przed końcem meczu Fałowski, któremu przy tym bezcennym golu asystował Sral.
cst/lubanmaniowy.futbolowo.pl