Szreniawa Nowy Wiśnicz - Lubań Maniowy 4-0 (2-0)
1-0 Jarosz 14
2-0 Jarosz 43
3-0 Jarosz 62
4-0 Dziadzio 65
Sędziował Przemysław Greń (Oświęcim). Żółta kartka Hałgas (L). Widzów 150.
SZRENIAWA: Brzeziański - Jagła, Czajka, Garzeł, Tarasek, Cygnarowicz (66 Kopyść), Tabak, Świątek (69 Pietras), Wojewoda, Dziadzio (74 Papież), Jarosz (67 Batko).
LUBAŃ: Hładowczak - Anioł (52 Wiercioch), Gąsiorek, Lizak, Gołdyn, Komorek, Hałgas (67 Walczak-Wójciak), Gogola (34 Górecki), Sral, Fałowski, Firek (56 Bachleda).
Piłkarze Szreniawy Nowy Wiśnicz odnieśli kolejne efektowne zwycięstwo, pokonując na własnym stadionie Lubań Maniowy 4-0. Prawdziwym katem małopolskiego beniaminka okazał się Daniel Jarosz, który ustrzelił w tym spotkaniu hat trick.
Pierwszą sytuację w tym meczu wypracowali sobie maniowianie. W 3. minucie w idealnej pozycji znalazł się Fałowski. Młody napastnik, który w tym sezonie zdążył już strzelić cztery gole, nie wykorzystał jednak podania Srala i z 5 m nie umieścił piłki w pustej bramce. Szreniawa odpowiedziała natychmiast. W 5. minucie, w zamieszaniu podbramkowym, kolejno uderzenia Czajki i Cygnarowicza zostały zablokowane a kończący całą tę sytuację strzał Garzeła z 20 m padł łupem Hładowczaka. Niebawem ,,setkę” zmarnował Wojewoda. Otrzymał on prostopadłe podanie od Cygnarowicza, ale w sytuacji sam na sam z najbliższej odległości uderzył wysoko nad poprzeczką.
Trzecia doskonała okazja w myśl powiedzenia „do trzech razy sztuka” dała Szreniawie prowadzenie. W polu karnym pociągany za koszulkę przez Gąsiorka był Wojewoda, a „jedenastkę” za to przewinienie pewnie zamienił na gola Jarosz. Znajdujący się w doskonałej formie napastnik Szreniawy stanął przed kolejną bramkową szansą w 25. minucie, jednak tym razem jego uderzenie z 10 m obronił golkiper Lubania.
Grający bardzo ambitnie zawodnicy gości starali się doprowadzić do wyrównania, ale często nadziewali się na kontry. W 27. i 31. minucie Dziadzio wprawdzie jeszcze uderzeniami zza szesnastki nie trafił w światło bramki, ale w 43. minucie Jarosz podwyższył na 2-0. Gol ten był efektem szybkiej i kombinacyjnej wymiany piłki przez Tabaka, Taraska i Dziadzia. Ten ostatni wyłożył futbolówkę na 5 m Jaroszowi, który ubiegając obrońcę i bramkarza wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie.
Po zmianie stron goście mogli natychmiast strzelić kontaktowego gola, ale będący w dogodnej pozycji Fałowski uderzył wprost w Brzeziańskiego. Wiśniczanie szybko się ocknęli i odpowiedzieli jeszcze groźniejszą sytuacją. Idealnym prostopadłym podaniem popisał się Dziadzio, ale sprytny lob Jarosza jakimś cudem zdołał wyłapać Hładowczak. W 54 min Lubań miał kolejną szansę na uchwycenie kontaktu ze Szreniawą ale po raz kolejny nie popisał się Fałowski, trafiając z kilku metrów w poprzeczkę.
Po tej sytuacji do końca spotkania groźnie atakowała już tylko Szreniawa. W 56. i 62. minucie przymiarki Dziadzia poszybowały minimalnie nad poprzeczką. Po tej drugiej okazji wybijający futbolówkę z ,,piątki” bramkarz gości podał ją wprost pod nogi Jarosza. Snajper nie omieszkał skorzystać z takiego prezentu i zdobył swoją szóstą bramkę w tym sezonie. Chwilę później wynik ustalił Dziadzio, wykorzystując kolejną kontrę po stracie piłki w środku pola przez zawodnika Lubania.
Po efektownym zwycięstwie Szreniawa powróciła na fotel lidera tabeli III ligi. W obronie tej pozycji przyjdzie drużynie Dariusza Sieklińskiego powalczyć teraz z wiceliderem, Limanovią Limanowa. To arcyciekawie zapowiadające się spotkanie zostanie rozegrane w piątek 16 września o godzinie 16.00.
szreniawanowywisnicz.futbolowo.pl