Dalin podzielił się dziś punktami z Lubaniem. Mecz stał na przeciętnym poziomie, choć było sporo sytuacji podbramkowych, zwłaszcza w pierwszej połowie.
Dalin Myślenice - Lubań Maniowy 0-0
Sędziowali: Dawid Pająk oraz Michał Skrzypczak i Krzysztof Jaskiernia (Wadowice). Żółte kartki: Wojtan - Anioł. Widzów 150.
DALIN: Kościelnik - Cygal, Orłowski, Pilch, Senderski, Madej (64 Tokarz), Wojtan, Bałucki (79 Górka), Marchiński (46 Kiełb), Biel, Połomski.
LUBAŃ: Hładowczak - Anioł (84 Wiercioch), Gąsiorek, Lizak, Górecki, Sral (68 Gołdyn), Gogola, Krzystyniak (60 Czubiak), Komorek, Hałgas, Bachleda (77 Firek).
Sygnał do ataku dali gospodarze już w 9. minucie. Dogodną sytuację miał Biel, ale ofiarną interwencją popisał się Hładowczak. Po kwadransie szybką kontrę wyprowadzili goście, po prostopadłym podaniu Gogoli w stuprocentowej sytuacji znalazł się Komorek, lecz kapitalnie obronił Kościelnik.
Dalin posiadał przewagę w polu, ale szwankowało wykonanie tzw. ostatnich podań. Lubań z kolei egzekwował sporo stałych fragmentów gry. O te decyzje miał sporo pretensji do arbitra trener Dalinu, Robert Orłowski. W 27. minucie w składanie słupka z poprzeczką trafił z rzutu wolnego Komorek. Ponownie ten sam zawodnik wkrótce mocno uderzył, lecz Kościelnik był na posterunku.
Po zmianie stron było mniej ciekawie. W 54. minucie Biel podał do Wojtana, który strzelił nad poprzeczką. Natomiast chwilę później nad poprzeczką przeciwnej bramki „główkował” Krzystyniak. W 65. minucie w idealnej sytuacji znalazł się Połomski, który po otrzymaniu podania od Kiełba nie pokonał z siedmiu metrów Hładowczaka. Z kolei w 73. minucie Hładowczak obronił strzał Kiełba. Goście zrewanżowali się uderzeniem Czubiaka z wolnego, Kościelnik nie dał się zaskoczyć.
Stanisław Cichoń