Dwubramkowa zaliczka do pauzy wystarczyła Limanovii, aby wygrać dziś wyjazdowe spotkanie z Beskidem Andrychów. Dublet dla gości ustrzelił Artur Skiba.
Beskid Andrychów - Limanovia Szubryt Limanowa 1-2 (0-2)
0-1 Skiba 26
0-2 Skiba 44
1-2 Sobala 89
Sędziował Lucjan Stolarz (Brzesko). Żółte kartki: Kaczmarczyk, Zalewski, Góra, Zając - Wańczyk. Widzów 700.
BESKID: Góra - Zalewski, Zając, Kliber, Kaczmarczyk, Adamus, Kmieć (46 Sobala), Kruk, Chowaniec, Czarnik, Knapik.
LIMANOVIA: Pyskaty - Florek, Kulewicz, Prokop, Wszołek, Basta, Wańczyk, Skiba (72 Kiwacki), Ślazyk (80 Kępa), Waksmundzki, Pietrzak (64 Gadzina).
Po niedawnym zwycięstwie nad Lubaniem Maniowy podopieczni Mariana Tajdusia wygrali kolejną sesję wyjazdową. Wprawdzie w początkowym stadium gry Pietrzak nie wykorzystał idealnej okazji, ale zdecydowanie skuteczniejszy był Skiba. Najpierw dobił on sparowany przez Górę strzał Waksmundzkiego, zaś krótko przed pauzą ładnie uderzył do siatki.
Beskid po zmianie stron atakował zawzięcie. Dystans powinien zmniejszyć Chowaniec, którego strzał głową po dośrodkowaniu Kaczmarczyka brawurowo obronił Pyskaty. W 89. minucie Sobala w podbramkowym tłoku trafił do siatki i nastały bardzo nerwowe chwile. Limanovia ostatecznie nie dała sobie wydrzeć cennego zwycięstwa.
Mirosław Kmieć (grający trener Beskidu): - Z naszą grą w polu było w porządku, ale zgubił nas brak dyscypliny taktycznej. A Limanovia pokazała się w Andrychowie z dobrej strony, widać że wie o co chodzi w piłce. W pierwszej połowie w poprzeczkę bramki gości trafił Adamus, po przerwie też nie brakowało okazji. Szkoda, że bramka kontaktowa została zdobyta tak późno. Inna sprawa, że Limanovia bardzo groźnie kontratakowała. W 90. minucie Góra uratował Beskid przed utratą trzeciego gola.
cst