Podopieczni Dariusza Sieklińskiego zdecydowanie wygrali dzisiejszy mecz z tarnowską Unią, która rozpoczęła sezon od dwóch zwycięstw. Dziś jednak przyszło przełknąć gorzką pigułkę...
Szreniawa Nowy Wiśnicz - Unia Tarnów 3-0 (0-0)
1-0 Jarosz 53
2-0 Batko 61
3-0 Cygnarowicz 85
Sędziował Jakub Dobosz (Kielce). Żółte kartki: Tarasek, Cygnarowicz - Policht, Pawlak. Czerwona kartka: Pawlak (89, druga żółta).
SZRENIAWA: Brzeziański - Jagła, Garzeł, Pasionek, Tarasek (73 Pietras), Skórski (55 Wojewoda), Tabak, Świątek, Cygnarowicz (89 Kopyść), Dziadzio (46 Batko), Jarosz.
UNIA: Łukasik - Pawlak, Kleinschmidt, Policht, Węgrzyn, Witek (64 Wilk), Kazik (78 Radliński), Ślęzak (59 Sojda), Matras, Popiela (71 Drozdowicz), Wolański.
Rozpoczęte z kilkuminutowym opóźnieniem spotkanie toczone było w bardzo ciężkich warunkach atmosferycznych. Wysoka temperatura i duża duchota wpłynęły na postawę obu zespołów, które nie stworzyły w pierwszej części spotkania zbyt wielu klarownych sytuacji bramkowych. Wśród tych nielicznych należy wymienić głównie niecelne uderzenia z dystansu Rafała Tabaka w 3. i 36. minucie oraz podobne przymiarki zawodników „Jaskółek” po około kwadransie gry.
Zdecydowanie najgroźniejszą okazję na zdobycie gola w pierwszej połowie wypracowali sobie goście. W 19. minucie nie obstawiony w polu karnym Popiela z 5 metrów nie potrafił jednak ulokować piłki w pustej bramce. Szreniawa odpowiedziała jedynie koronkową akcją na przedpolu bramki rywali, po której Cygnarowicz z linii pola karnego uderzył wysoko nad poprzeczką.
W drugą połowę lepiej weszli piłkarze gości. W 52. minucie po raz drugi w tym spotkaniu w idealnej sytuacji znalazł się Popiela, jednak i tym razem tego nie wykorzystał. Prawym skrzydłem przedarł się Wolański, ograł Skórskiego i wyłożył piłkę na 8. metr do swojego kolegi. Napastnik Unii uderzył w sam środek bramki a będący na posterunku Brzeziański efektowną paradą odbił ten strzał do boku. Zmarnowana kolejna okazja, w myśl powiedzenia, sromotnie zemściła się na piłkarzach z Tarnowa.
Będąca głównym atutem tarnowian w poprzednim sezonie defensywa popełniła w następnej minucie kardynalny błąd. Obrońca Kleinschmidt i bramkarz Łukasik tuż przed własnym polem karnym zbyt długo zastanawiali się pomiędzy sobą, który z nich ma wyekspediować piłkę z czego skrzętnie skorzystał Daniel Jarosz. Napastnik Szreniawy w tej sytuacji porwał futbolówkę sprzed nosa bramkarza i ulokował ją w pustej bramce.
Po tym trafieniu obraz spotkania całkowicie się zmienił a grająca do tej pory bardzo pewnie i ostrożnie Unia wyraźniej się pogubiła. Gospodarze natychmiast z tego skorzystali zaskakując rywali groźnymi kontratakami. W 61. minucie po długim zagraniu z linii obrony i błędzie formacji defensywnej gości w sytuacji sam na sam znalazł się Jarosz. Grający bardzo dobre spotkania zawodnik Szreniawy w tej sytuacji mając na pewno wiele opcji do wyboru nie mógł zdecydować się na tę jedyną i ostatecznie trafił tylko w bramkarza. Po chwili jednak zrewanżował się z nawiązką za tę okazję otwierając drogę do bramki Maciejowi Batce.
Wprowadzony po przerwie drugi napastnik Szreniawy w polu karnym zachował się jak profesor. Najpierw podaną przez Jarosza piłkę przyjął sobie na klatkę piersiową, następnie przerzucił ją nad blokującym go rywalem i z prawej nogi z najbliższej odległości huknął nie do obrony. W 69. minucie powinno być trzy do zera. Z rzutu wolnego Marcin Pasionek zacentrował na długi słupek ale strzelec pierwszego gola Jarosz nie potrafił skierować futbolówki z najbliższej odległości w światło bramki. W 75. min przymiarkę zza pola karnego Batki wyłapał Łukasik.
Gości starali się odgryzać miejscowym, ale ich poczynania ofensywne nie były aż tak groźne. Robiący dużo zamieszania, wprowadzony w drugiej połowie Wilk, raz po raz urywał się obrońcom Szreniawy, ale tylko w 81. minucie udało mu się obsłużyć Radlińskiego, który będąc sam przed Brzeziańskim źle przyjął piłkę. Tymczasem Szreniawa w 85. minucie strzeliła trzeciego gola. Trójkową akcję pomiędzy Batką, Wojewodą i Cygnarowiczem wykończył ten ostatni, trafiając do siatki mocnym uderzeniem w długi róg z kilkunastu metrów.
Po tym spotkaniu Szreniawa zamieniła Unię Tarnów na fotelu lidera III ligi. Zespół z Nowego Wiśnicza w obronie tej pozycji czeka teraz bardzo ciężki mecz wyjazdowy z rewelacyjnie spisującym się beniaminkiem z Bodzentyna.
Oprócz piłkarzy Szreniawy na dużą pochwałę za to spotkanie zasłużyli również młodzi sympatycy klubu, którzy przez cały mecz bardzo dzielnie dopingowali swoich piłkarzy. W niektórych momentach nawet skutecznie zagłuszali przybyłych na ten mecz fanów z Tarnowa. Duże gratulacje.
www.szreniawanowywisnicz.futbolowo.pl