Tarnowskie „Jaskółki” podwoiły dorobek w nowym sezonie. Po wyjazdowym zwycięstwie nad Dalinem Myślenice (1-0) dziś podopieczni Marcina Manelskiego pokonali Górnika Wieliczka 2-0. Wynik, zresztą zgodny z oczekiwaniami, został ustalony już do pauzy.
Unia Tarnów - Górnik Wieliczka 2-0 (2-0)
1-0 Popiela 34
2-0 Policht 42
Sędziował Piotr Rybus (Kielce). Żółte kartki: Łyduch, M. Domoń, Bułat. Widzów 350.
UNIA: Łukasik - Pawlak, Plicht, Kleinschmidt, Węgrzyn, Witek (83 Wilk), Ślęzak (69 Sojda), Kazik, Matras (83 Radliński), Wolański, Popiela (76 Kostecki).
GÓRNIK: Wolski - M. Domoń (59 Zawartka), Zajda, Sikora, Ł. Domoń (43 Dziedzic), Kornio (64 Czapeczka), Łyduch, Górecki, Bułat (85 Skiba), Jamka, Wrzodek.
Unia zaprezentowała mądrą grę i jak najbardziej zasłużenie sięgnęła po komplet punktów. Inna sprawa, że mocno jej ułatwili zadanie defensorzy Górnika. A zwłaszcza Marcin Domoń, który w 34. minucie powinien wyekspediować piłkę. Zrodziło się z tego duże niebezpieczeństwo i po centrze Matrasa Popiela skierował piłkę do siatki. W 42. minucie Unia egzekwowała rzut rożny. W obrębie „16” gości zostały popełnione aż dwa kiksy w tej samej akcji, znów nie bez winy był Marcin Domoń. Rutynowany Policht wiedział jak skorzystać z okazji.
- Po przerwie Górnik zagrał bez porównania lepiej. Pressingiem, co swoją drogą kosztowało mnóstwo zdrowia. Były też okazje. Kornio „główkował” bardzo groźnie, ale na posterunku był Łukasik. Z kolei Jamka oddał piękny strzał z 25 metrów i gospodarzy uratowała poprzeczka. W końcowej fazie meczu, już przy całkowitym otwarciu się Górnika, Unia wyprowadziła kilka niebezpiecznych kontrataków. Dwukrotnie uratowały sprawę skuteczne interwencje Zajdy. Ale generalny wniosek jest taki, że w drugim meczu z rzędu popełniamy kardynalne błędy w obronie. W poprzednim sezonie takie „wpadki” zdarzały się tylko incydentalnie - skomentował trener Górnika, Jacek Mróz.
JC/MF