Siarka Tarnobrzeg – Beskid Andrychów 1-0 (1-0)
1-0 Wolan 27
SIARKA: Ćwiczak – Jakubowski, Beszyński, Jakubiec, Łuczakowski – Kulanty, Lipiec, Madeja, Mazurkiewicz – Wolan, Bażant oraz Lasota. Kabata, Stępień, Łukawski, Duda, Brania. Krzemiński, Hynowski.
BESKID: Góra – Zalewski, Zając, Kliber, Kruk – Nowicki, Strojek, Kmieć (65 Wandzel), Chowaniec – Knapik, Adamus.
W pojedynku trzecioligowców, choć występujących w różnych grupach, sobotni sparing był ostatnim akcentem zgrupowania. Trener Beskidu Mirosław Kmieć skoszarował swoich zawodników na 10 dni.
Dla andrychowian było to już piąte spotkanie kontrolne. Najpierw przegrali z FC Polska Wiedeń 3-6, potem, Iskrą Klecza Dolna, beniaminkiem IV ligi 2-4, Czarnymi Góral Żywiec 0-1, Grunwaldem Ruda Śląska 0-1.
– Dla mnie wyniki meczów kontrolnych są sprawą drugorzędną, zwłaszcza, że przez kontuzje przychodzi nam grać w mocno okrojonym składzie – zwraca Mirosław Kmieć, trener Beskidu. – Kontuzje wykluczają z gry Tomasza Kaczmarczyka, Dariusza Frysia i Mariusza Sobalę natomiast na obozie uczelnianym jest Artur Czarnik.
Latem w kadrze Beskidu nie zajdą większe zmiany. Rozstał się z nim Dawid Panek natomiast z Podbeskidzia Bielsko-Biała wrócił Mariusz Sobala. Szkoleniowiec zamierza wprowadzić do pierwszego zespołu kilku najzdolniejszych juniorów.
– Nie będzie w tym przesady, jeśli powiem, że oba zespoły stworzyły widowisko nawet na drugoligowym poziomie, co mu być budujące, skoro każda z ekip tym spotkaniem zakończyła mocniejszy okres treningów – powiedział Adam Mażysz, trener Siarki.
(kamil)