Po serii sześciu zwycięstw (łącznie z walkowerem za mecz z Kmitą) myślenicki Dalin zakończył sezon na bardzo wysokim, 2. miejscu. Dziś podopieczni Roberta Nowaka zrewanżowali się Przebojowi za wysoką porażkę poniesioną jesienią w Wolbromiu.
Dalin Myślenice - Przebój Wolbrom 2-0 (1-0)
1-0 Mizia 18
2-0 Kałat 80, karny
Sędziowali: Paweł Kukla oraz Rafał Pąchalski i Grzegorz Przybylski. Żółta kartka Guja (P). Widzów 300.
DALIN: Szwiec - Cygal (46 Tokarz), Wierzycki, Pilch, Senderski, Biel (66 Płonka), Muniak, Marzec, Marchiński (83 Bałucki), Mizia, M. Górecki (66 Kałat).
PRZEBÓJ: Palczewski - Jarosz, Łapuszek, Kiczyński, Pindiur, Duda, Guja (90+1 Słowiński), Wdowik, Karpiński (90+1 Trólka), Spurna (90+3 Osuch), Żmudka (53 Ochman).
Zdecydowana przewaga Dalinu zarysowała się w pierwszych dwudziestu minutach. Już w 3. min groźnie, choć tuż obok słupka uderzył Mizia. Chwilę później centrował Marzec, „główkował” Mizia, strzelał Marchiński, ale jego strzał zblokowali obrońcy. Akcję bramkową zainicjował Marzec, który wypuścił w bój Mizię. Zaś najskuteczniejszy strzelec Dalinu w rundzie wiosennej, po minięciu obrońcy i bramkarza, ulokował piłkę w siatce.
Wkrótce jednak zaczął się zupełnie inny mecz: Szwiec kontra Przebój. Doskonałe okazje dla gości mieli kolejno: Spurna (28), Guja (39) i Karpiński (42). Te sytuacje powstawały po błyskawicznie wyprowadzanych kontrach, Przeboju, ale Szwiec znajdował się w wybornej formie.
Potwierdził to zresztą przebieg drugiej połowy meczu. W 56. minucie w stuprocentowej sytuacji znalazł się Wdowik, Szwiec obronił jego strzał na korner. W 75. znów Szwiec nie dał się zaskoczyć Wdowikowi, a na dodatek obronił za moment potężną „bombę” Kiczyńskiego. Dalin jednak przebudził się, szarżującego Muniaka sfaulował w obrębie „16” Łapuszek. Pewnym egzekutorem karnego był Kałat, który po ciężkiej kontuzji kolana w połowie poprzedniego miesiąca wrócił na boisko szybciej, niż się można było spodziewać.
Już przy stanie 2-0 wzorową akcję Bałuckiego i Kałata zakończył Mizia, lecz tym razem to Palczewski popisał się świetną paradą.
Stanisław Cichoń