Korona Kielce - Zagłębie Lubin 0-2 (0-1)
0-1 Sernas 33, karny
0-2 M. Małkowski 78
Sędziował Paweł Pskit (Łódź). Żółte kartki: Kuzera, Golański, Jovanović, Vuković, Stano, Lisowski, Korzym, Lenartowski - Nhamoinesu, Rakowski, Bilek, Hanzel, Horvath, Woźniak, Élton Lira. Czerwone kartki: Jovanović (32, 2. żółta), Korzym (90, kopnięcie przeciwnika) - Élton Lira (90, 2. żółta).
KORONA: Z. Małkowski - Golański, Stano, Kijanskas, Lisowski - Kuzera (60 Łuczak), Jovanović, Vuković, Sobolewski (67 Gołębiewski), Kiełb (36 Lenartowski) - Korzym.
ZAGŁĘBIE: Ptak - Widanow, Banaś, Horváth, Nhamoinesu - Pawłowski, Bílek (86 Wilczek), Hanzel, Rakowski, M. Małkowski (81 Elton Lira) - Sernas (89 Woźniak).
- Kiedy graliśmy jedenastu na jedenastu, to nasza gra nie wyglądała źle, ale jak ktoś cały czas przeszkadza i utrudnia, to można rozgrzeszyć nerwowość moich piłkarzy. Przyjechali sędziowie z Łodzi i podejmują takie decyzje, jak ta o karnym, którego nie było i o czerwonej kartce. Teraz przed nami trzy mecze z drużynami z Łodzi, nie wiem kto tak to ustawia - mówił po meczu trener Korony Leszek Ojrzyński.
Sędzia Pskit tak sowicie rozdzielał kartki, że uzbierało się ich razem aż 20. Jeśli też uważa, że dobry sędzia to ten, o którym nikt po meczu nie pamięta, to sam nie wystawi sobie dobrej oceny. Ale też nie można powiedzieć, że wszystkie kartoniki były niezasłużone. Szczególnie piłkarze Korony nie umieli powstrzymać emocji i swoimi reakcjami sędziemu w szastaniu kartkami pomagali.
Zagłębie odniosło piąte z rzędu zwycięstwo.