Górnik Zabrze - Korona Kielce 2-0 (2-0)
1-0 Milik 34 (karny)
2-0 Milik 38
Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Pazdan, Bemben, Milik, Szeweluchin, Sobczak (rezerwowy) - Małkowski, Korzym, Gołębiewski.
GÓRNIK: Skorupski - Bemben (73 Marciniak), Danch, Szeweluchin, Magiera - Olkowski, Przybylski, Pazdan, Nakoulma (70 Wodecki) - Kwiek, Milik (85 Płonka).
KORONA: Małkowski - Kuzera, Stano, Kijanskas, Lisowski - Lenartowski, Vuković, Lech (46 Jamróz), Sobolewski (65 Kiełb) - Korzym, Gołębiewski (73 Kaczmarek).
Kielczanie mieli szansę dogonić drugi w tabeli Ruch i zbliżyć się na punkt do Legii. Okazało się, że presja była bardzo duża i Korona nie pokazała w Zabrzu pełni swych możliwości.
Górnicy od początku dominowali, byli groźniejsi i w ciągu zaledwie czterech minut strzelili dwa gole. Najpierw Małkowski faulował próbującego go minąć w polu karnym Milika. Podyktowaną "jedenastkę" pewnie wykorzystał poszkodowany. Cztery minuty później ponownie Milik wystąpił w roli głównej. Po otrzymaniu prostopadłego podania znalazł się sam przed bramkarzem i strzelił obok niego.
W 81 minucie powinno być 3-0. Po dośrodkowaniu Magiery z rzutu rożnego i główce Szeweluchina piłka trafiła w poprzeczkę.
To był jeden z najsłabszych występów kielczan w tym sezonie.
(gst)