Cracovia - Zagłębie Lubin 0-2 (0-0)
0-1 Elton Lira 50
0-2 Sloboda 90+4
Sędziował Hubert Siejewicz (Białystok). Żółte kartki: Szałachowski, Kosanović, Stuart - Widanow, Costa. Widzów 8200.
CRACOVIA: Kaczmarek - Żytko, Hošek, Kosanović, Suart - Szałachowski (79 Bartczak), Struna, Szeliga (62 Matulevicius), Boljević, Ntibazonkiza (54 Višŋakovs) - Van der Biezen. Trener: Dariusz Pasieka.
ZAGŁĘBIE: Ptak - Widanow, Banaś, Horvath, Nhamoinesu - Pawłowski (90+3 Sloboda), Rachwał (83 Wilczek), Hanzel, Bilek, Lira - Šernas (89 Traore). Trener: Pavel Hapal.
Początek należał do gości, którzy opanowali środek boiska i często zapędzali się na przedpole Cracovii. W 13 minucie - po długim crossie - sam na bramkarza "Pasów" popędził Šernas i zamiast strzelać próbował mijać. Nie udało się, więc zagrał piłkę do Handzela, a ten przymierzył w Hoška.
Podopieczni trenera Pasieki nie mieli pomysłu na grę, zbyt wolno poruszali się po murawie, stąd długo o zagrożeniu nie mogło być mowy. W 25 minucie Bilek faulował przed polem karnym Ntibazonkizę, ale z rzutu wolnego Boljević posłał futbolówkę ponad poprzeczką. Sześć minut później Suart dośrodkował z lewej strony w pole karne, lecz Van der Biezen uderzył głową nad bramką. Po chwili krakowianie mogli objąć prowadzenie; po kiksie Bułgara Widanowa popędził na bramkę Ntibazonkiza, jednak kąt był dośc ostry, więc skończyło się na trafieniu w boczną siatkę.
- Nie gramy na razie w piłkę, tylko wybijamy ją do przodu - mówił w przerwie kapitan Cracovii, Sławomir Szeliga.
- Początkowe minuty w naszym wykonaniu były dobre, później wkradł się chaos. Chyba za szybko chcieliśmy strzelić bramkę, a tymczasem potrzebna była cierpliwość - dodał pomocnik Zagłębia, Patryk Rachwał.
Druga połowa rozpoczęła się od kilku szybkich ataków "Pasów" i zabójczej kontry Zagłębia. 50-metrowym podaniem popisał się Widanow, piłkę w polu karnym miejscowych przyjął Šernas i łatwo poradził sobie z Kosanovicem, po czym zagrał futbolówkę na 12-13 metr. Przyjął ją prawą nogą Brazylijczyk Lira i po przełożeniu na lewą trafił przy słupku bramki Kaczmarka, który nawet nie interweniował.
Gospodarze zaatakowali, starali się doprowadzić do wyrównania, ale tym razem zabrakło armat. A co więcej, to Zagłębie strzeliło drugiego gola. W doliczonym czasie gry Hanzel przeprowadził kontrę, ograł wyjątkowo słabego tego dnia Kosanovica i obsłużył Slobodę, który z metra dołożył tylko nogę do piłki.
(gst)