Ulatowski ma pierwsze zwycięstwo, co tam, że po samobóju
Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 1-0 (1-0)
1-0 Stawarczyk 12, samobójcza
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Traore, Wiśniewski - Burliga, Grodzicki, Lewczuk.
LECHIA: Pawłowski - Janicki, Kożans, Vucko, Andriuskevicius - Deleu (87 Nowak), Pietrowski, Traore, Surma, Wiśniewski (81 Airapetian) - Dawidowski (55 Tadić).
RUCH: Pesković - Lewczuk, Grodzicki, Stawarczyk, Burliga - Zieńczuk, Malinowski, Lisowski (78 Grzelak), Janoszka (59 Grzyb) - Abbott (63 Jankowski), Piech.
Ruch miał inicjatywę na początku. Najpierw Arkadiusz Piech uderzył na bramkę Lechii. Nieznacznie chybił. Chwilę później podał do Pawła Abbotta, a temu zabrakło ułamka sekundy, aby z kilku metrów oddać strzał na bramkę rywali.
Gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą zawodników Waldemara Fornalika, Lechia przeprowadziła akcję, która przesądziła o losach meczu. Po stracie w środku boiska, gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, a Razack Traore urwał się spod opieki Łukasza Burligi i postanowił wstrzelić piłkę w pole bramkowe. Pechowo interweniował Piotr Stawarczyk i w taki sposób strzelił gola samobójczego.
Po dwóch kwadransach gry mógł być remis. Paweł Abbott dobrym podaniem uruchomił Arkadiusza Piecha. Błąd popełnił obrońca zespołu z Gdańska. Piech miał przed sobą tylko bramkarza, lecz pospieszył się z decyzją i w efekcie Wojciech Pawłowski nie miał problemów z obroną jego strzału.
Lechia skupiła się na szczelnej defensywie, a w ofensywie ograniczała się do wyprowadzania kontrataków. Po jednym z nich Piotr Wiśniewski miał przed sobą tylko Michala Peskovicia. Słowacki bramkarz spisał się świetnie, a pomógł mu jeszcze Stawarczyk.
W odpowiedzi Ruch przeprowadził akcję, która mogła dać remis. Maciej Jankowski uciekł obrońcom Lechii, lecz jego strzał obronił Wojciech Pawłowski.
ruchchorzom.com.pl