ŁKS - Wisła Kraków 1-2 (1-1)
1-0 Szałachowski 8
1-1 Lamey 30
1-2 Biton 51
Sędziuje Robert Małek (Zabrze). Żółte kartki: Klepczarek - Boguski. Czerwona kartka - Golański (90+3, kopnięcie bez piłki). Widzów 3387.
ŁKS: Velimirović - Golański, Łabędzki, Klepczarek (89 Smoliński), Kaczmarek - Łukasiewicz, Kascelan, Szałachowski (75 Bykowski), Nowak (61 Romańczuk) - Mięciel, Saganowski.
WISŁA: Pareiko - Lamey, Jaliens, Chavez, Paljić - Nunez (88 Junior Diaz), Wilk, Iliev (70 Boguski), Garguła (90+4 Czekaj), Kirm - Biton.
Wisła zaczęła od rzutu wolnego Garguły, po którym piłka poszybowała nad górnym rogiem. W odpowiedzi gospodarze wyszli na prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował Kaczmarek, futbolówkę w polu karnym przyjął Saganowski i odegrał krótko do Szałachowskiego, który bez przyjęcia lewą nogą z siedmiu metrów trafił przy "dłuższym" słupku!
W 16 minucie po wrzutce z rzutu wolnego - egzekwowanego z lewej strony - Velimirović nie złapał piłki, ta spadła pod nogi Kirma, który z 12 metrów nie trafił do pustej bramki!
W 30 minucie Wisła doprowadziła do wyrównania. Po rzucie rożnym w wykonaniu Garguły futbolówki nie trafił czysto głową Lamey, ale zamykający akcje Jaliens zagrał ją na piąty metr, a Lamey huknął pod poprzeczkę!
Pięć minut później powinno być 2-1 dla "Białej Gwiazdy". Po wrzutce z prawej strony Kirma uderzał Iliev, ale Velimirović zdołał odbić piłkę nogą. Dobitka Bitona została zblokowana.
Druga połowa rozpoczęła się od gola wiślaków. ŁKS stracił piłkę w środkowych rejonach boiska, przejął ją Biton i po ograniu cofającego się Klepczarka trafił pewnie przy słupku.
W 79 minucie fatalnie zachowali się sędziowie. Kaczmarek - po zagraniu Saganowskiego - pobiegł sam na Pareikę i "podcinką" umieścił piłkę w siatce! Ku zdziwieniu wszystkich, sędzia boczny podniósł chorągiewkę i gol nie został uznany. Powtórki telewizyjne pokazały, że o spalonym nie mogło być mowy, a więc kolejna fatalna pomyłką rozjemców.
Po tej kontrowersji łodzianie zaatakowali i było gorąco pod bramką Wisły. W 86 minucie zakotłowało się na przedpolu "Białej Gwiazdy" i tylko znakomita parada Pareiki po główce Bykowskiego uchroniła gości od utraty bramki.
(st)