Lechia z Bełchatowem zgotowali kibicom męki
Lechia Gdańsk - GKS Bełchatów 0-0
Sędziował Wojciech Krztoń (Olsztyn). żółte kartki: Pawłowski, Bąk - Buzała.
LECHIA: Pawłowski - Janicki, Bąk, Vučko, Pietrowski - Benson (46 Lukjanovs), Surma, Nowak (76 A. Traore), Dawidowski, Wiśniewski (63 Machaj) - Tadić.
GKS BEŁCHATÓW: Sapela - Tanevski, Szmatiuk, Lacić, Popek (8 Modelski) - Wróbel, Fonfara, Baran, Bożok (83 Sawala), Kosowski - Buzała (58 Marcin Żewłakow).
Mecz był tak kiepski, że nawet doliczone na koniec trzy minuty ciążyły oglądającemu jak kamień. Pechowcem meczu został Paweł Buzała. Napastnik Bełchatowa twierdził w przerwie, że wracając do Gdańska nie ma nikomu nic do udowodnienia, bo swoje dla Lechii zrobił, ale marnował takie sytuacje jakby presja rzeczywiście go przerastała. Inna rzecz, że znakomicie w tych sytuacjach spisywał się debiutujący w ekstraklasie Wojciech Pawłowski, na którego niespodziewanie postawił trener Tomasz Kafarski. Tak czy siak Buzała, choć niezwykle aktywny, nie dotrwał do końca meczu, po czwartej niewykorzystanej 100-procentowej szansie został zastąpiony przez Marcina Żewłakowa.
Bełchatów miał więcej szans i przeważał przez większość meczu, ale piłka meczową miała Lechia. W 87 min po strzale Lukjanovsa z 16 metrów Sapela ratował się wybijając piłkę na słupek.
st