Wisła Kraków - GKS Bełchatów 2-0 (0-0)
1-0 David Biton 49
2-0 David Biton 59
Sędziował Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Garguła - Kuświk. Widzów 11 280.
WISŁA: Pareiko - Lamey, Jaliens, Chavez (46 Bunoza), Diaz - Małecki, Wilk, Sobolewski, Kirm - Melikson (70 Garguła) - Biton (75 Iliev).
GKS: Sapela - Modelski, Szmatiuk, Lacić, Mysiak - Wróbel, Baran, Fonfara, Kosowski (58 Buzała) - Bożok (71 Nowosielski) - Żewłakow (83 Kuświk).
Słaba postawa mistrza kraju w ostatnich meczach od razu odbiła się na frekwencji. I na pewno nie jest usprawiedliwieniem, że potyczka została zaplanowana na poniedziałek. W składzie Wisły kilka zmian - w wyjściowej jedenastce nie zmieścili się Nunez i Iliev, za to wrócił Małecki.
Już pierwsza akcja mogła przynieść prowadzenie przyjezdnym. Z lewej strony dośrodkował Kosowski, a stojący w prawym narożniku bramkowym Wróbel strzelił tuż obok "dłuższego" słupka. - Brakło szczęścia i umiejętności - powiedział w przerwie piłkarz.
Wiślacy od początku byli stroną dominującą, ale wolny atak pozycyjny nie przynosił spodziewanych efektów. W 22 minucie rzut wolny z 20 metrów egzekwował Kirm, ale trafił w głowę stojącego w "murze" Kosowskiego i wywalczył tylko rzut rożny. A po centrze z niego piłkę ręką uniesioną do góry zagrał Lacić, lecz protesty piłkarzy Wisły nic nie dały. Pięć minut później gospodarze mieli rzut wolny z prawej strony boiska. Dośrodkował Małecki, a futbolówka po "głowce" Meliksona minęła prawy słupek.
Przewaga miejscowych duża, ale brak wymiernych z tego korzyści. W 39 minucie Małecki długim podaniem zagrał do Bitona, a ten strzelił z 18 metrów. Szybującą pod poprzeczkę futbolówkę sparował Sapela. Po chwili wiślacy wykonywali kolejny róg przez Meliksona, strzelał Biton, a z linii bramkowej wybił piłkę Bożok. Trzy minuty później kopia tej akcji i znów Bożok wybił futbolówkę z bramki po strzale Bitona. Tuż przed gwizdkiem na przerwę z bliska uderzał Wilk, ale Sapela nie dał się zaskoczyć.
W pierwszej połowie dominacja miejscowych nie podlegała dyskusji. Świadczy o tym ilość oddanych strzałów - 16, przy zaledwie jednym Bełchatowa.
Druga odsłona zaczęła się znakomicie dla wiślaków. Lamey zagrał do środka do Kirma, ten odegrał do Bitona, który na linii po karnego w dziecinny sposób ograł Lacica i efektownie umieścił piłkę w górnym rogu.
W 59 minucie było już 2-0. Po prostopadłym podaniu Sobolewskiego pobiegł na bramkę Biton, którego starał się powstrzymać Lacić. Wiślak oddał strzał z 16 metrów i choć nie był on mocny, to Sapela przepuścił futbolówkę pod brzuchem.
Wisła strzeliła w tym sezonie sześć goli i wszystkie autorstwa Bitona!
Strata dwóch goli nie zmieniła obrazu gry i goście wyraźnie nie mieli ochoty do ataku. Zresztą wystarczy dodać, że w 70 minucie posiadanie piłki to 68% dla krakowian! Po chwili goście egzekwowali rzut rożny, Mysiak uprzedził Jaliensa i po jego "główce" futbolówka minimalnie minęła lewy słupek.
W 79 minucie rzut rożny wykonał Kirm, głową uderzył Lamey i Sapela znakomitą interwencją zrehabilitował się za kiks przy drugiej bramce.
Na zakończenie spotkania trybuny zaintonowały "Jak długo na Wawelu", a kibice byli usatysfakcjonowani postawą ulubieńców.
(gst)