Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce 2-3 (0-2)
0-1 Kiercz 32
0-2 Vukovic 45+1 min, karny
1-2 Konieczny 53
1-3 Korzym 68
2-3 Demjan 81
Sędziował Piotr Siedlecki (Warszawa). Żółte kartki: Zieliński, Jovanovic, Kijanskas, J.Bąk. Widzów 3800.
PODBESKIDZIE: M. Bąk – Król, Konieczny, Sourek, Cienciała – Rogalski, Łatka (46 Kołodziej), Nather (46 Sokołowski), Metelka (68 Patejuk) – Sikora, Demjan.
KORONA: Małkowski – Malarczyk (73 J. Bąk), Stano, Jovanovic, Kijanskas – Korzym, Sobolewski, Kiercz, Vukovic, Kal (65 Kuzera) – Zieliński (46 Lech).
Korzystniejsze wrażenie w początkowych fragmentach sprawiali gospodarze. Aktywni byli zwłaszcza Robert Demjan i Dariusz Łatka. Strzały tego drugiego – z 14. i 26. minuty – nieznacznie poszybowały nad bramką kielczan. W 29. minucie futbolówkę do siatki skierował Adrian Sikora, ale wcześniej opuściła ona plac gry. Przedwczesna radość bielszczan szybko zamieniła się w minorowy nastrój. Jedna z nielicznych akcji gości przyniosła powodzenie. Precyzyjnie na głowę Krzysztofa Kiercza dorzucił piłkę z rzutu wolnego Aleksandar Vukovic, a Mateusz Bąk nie miał szans na skuteczną interwencję.
Chwilę po wspomnianej sytuacji bramkowej nastąpiło zamieszanie w sektorze kibiców gości. Mecz na kilka minut przerwano, a gdy już piłkarze wznowili rywalizację „Górale” otrzymali kolejny cios. W obrębie „szesnastki” przewinienie popełnił Ondrej Sourek. Vukovic nie zwykł mylić się „z wapna”, a miejscowi znaleźli się w fatalnym położeniu.
Po przerwie odważnie zabrali się jednak do odrabiania strat. W 53. minucie wreszcie „odczarowali” bramkę przeciwnika. Dośrodkowanie Dariusza Kołodzieja wykończył z bliska Bartłomiej Konieczny. Miejscowi poszli wówczas za ciosem, a kielczanie coraz częściej popełniali błędy w obronie. Niespełna kwadrans po golu kontaktowym Sourek omal nie skierował piłki do siatki, a dobijający Marek Sokołowski także nieznacznie chybił. I pewnie Podbeskidzie wyrównałoby, ale błąd w środku pola umożliwił „ucieczkę” Maciejowi Korzymowi, który bez trudu pokonał Bąka. To podcięło skrzydła bielskiemu zespołowi i dopiero w 81. minucie, po wywalczeniu piłki przez Sylwestra Patejuka, z ośmiu metrów nie do obrony huknął Demjan. Gospodarze nacierali w ostatnich minutach. Z rzutu wolnego groźnie uderzał Kołodziej, swoją szansę miał również Sikora. Korona umiejętnie się jednak broniła, dowożąc pełną pulę do końcowego gwizdka.
ts.podbeskidzie.pl