Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1-2 (0-2)
0-1 Madej 7
0-2 Voskamp 44
1-2 Ljuboja 77
Sędziował Robert Małek (Zabrze). Żółte kartki: Radović, Borysiuk - Wasiluk, Kelemen, Elsner. Widzów 18 520.
LEGIA: Skaba - Jędrzejczyk, Choto (56 Rybus), Żewłakow, Wawrzyniak - Manu (63 Żyro), Borysiuk, Kucharczyk (36 Gol), Vrdoljak - Radović, Ljuboja.
ŚLĄSK: Kelemen - Celeban, Pietrasiak, Wasiluk, Spahić - Elsner, Sztylka, Madej (75 Sobota), Mila (83 Cetnarski) - Ćwielong (70 Gancarczyk), Voskamp.
Na Pepsi Arenie w Warszawie zmierzyły się drużyny, które walczą o awans do fazy grupowej Ligi Europy. I o dziwo lepiej spisał się Śląsk, który ma znacznie mniejsze szanse od Legii na dalszą grę w pucharach.
Wrocławianie zaskoczyli legionistów już na poczatku spotkania; z prawej strony Mila wyłożył piłkę na 16 metr i Madej strzelił bez przyjęcia zaskakując Skabę. Goście szanowali piłkę i wybijali z rytmu gospodarzy, a tuż przed przerwą zdobyli drugiego gola. Znów świetną asystą popisał się Mila i Voskamp z 7-8 metrów dopełnił formalności.
W 51 minucie Madej znalazł się przed Skabą i przegrał pojedynek, a to mogło przesądzić losy spotkania. Tymczasem legioniści przebudzili się po godzinie gry i już do końca mieli zdecydowaną przewagę. W 77 minucie - po kiksie Wasiluka - Borysiuk prostopadłym podaniem uruchomił Ljuboję, który w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem Kelemena.
(gst)