GKS Bełchatów - Lech Poznań 0-3 (0-0)
0-1 Rudnev 52
0-2 Rudnev 58
0-3 Rudnev 63
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków). Żółte kartki: Baran - Henriquez.
GKS: Sapela - Fonfara, Szmatiuk, Lacić, Popek - Zbozień (73 Mysiak), Baran - Kosowski, Bożok (81 Sawala), Nowak - Marcin Żewłakow (68 Wróbel).
Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Djurdjević, Henriquez - Murawski, Injac, Możdżeń (85 Kamiński) - Stilić, Rudnev (90 Ubiparip), Wilk (72 Tonev).
Po bezbramkowej pierwszej połowie, drugą odsłonę znakomicie rozpoczęli lechici. W 52 minucie doskonałym podaniem ze środka pola Stilić uruchomił Rudneva, a napastnik Kolejorza z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Sapelą.
Nie minęło 6 minut a na tablicy wyników było już 2:0 dla Lecha. Mateusz Możdżeń zdecydował się na płaski strzał z 17 metrów, który z trudem obronił Sapela. Bełchatowskiemu bramkarzowi piłkę wyłuskał jeszcze Stilić, posłał ją wzdłuż linii bramkowej, a z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Rudnev. Gospodarze dobrze nie zdążyli otrząsnąć się z dwóch ciosów Lecha, a już przyjęli następny. W 63 minucie piłkę na 20. metrze przyjął Rudnev wpadł w pole karne i pewnym strzałem pokonał Sapelę po raz trzeci. Tym samym reprezentant Łotwy skompletował klasycznego hat-tricka w ciągu nieco ponad 11 minut!
Od tej pory Kolejorz całkowicie kontrolował przebieg spotkania. Bełchatowianie w żaden sposób nie potrafili odgryźć się Lechowi za trzy nokautujące ciosy, a przecież w pierwszej połowie byli dość równorzędnym rywalem.
lechpozan.pl