Piłkarze Cracovii okupili środowe zwycięstwo nad Podbeskidziem kilkoma urazami...
Kapitan drużyny Arkadiusz Radomski opuszczał plac gry z rozciętym i krwawiącym łukiem brwiowym. Dzień po meczu trzeba było założyć szwy. - Takie rzeczy się zdarzają na boisku. Założono mi dwa szwy i wszystko jest OK - stwierdził w czwartek po treningu.
Andraż Struna ucierpiał jeszcze bardziej. Po starciu w powietrzu z Robertem Demjanem pomocnik Cracovii padł na murawę i musiał ją na chwilę opuścić, bo doznał urazu nosa. W czwartek okazało się, że jest złamany. - Mogę normalnie oddychać, nawet nie boli za bardzo, ale zapewne czeka mnie zabieg - dodał słoweński pomocnik.
Mocno poobijany z boiska w końcówce meczu schodził także strzelec trzeciej bramki - Saidi Ntibazonkiza. - Co z moim kolanem? W tej chwili odczuwam duży ból. Przepracuję najbliższe dni z naszym fizjoterapeutą i całym sztabem medycznym. Liczę na to, że w następnej kolejce będę zdolny do gry - powiedział po meczu Burundyjczyk.
Tomasz Gawędzki (cracovia.pl)