- Mam nadzieję, że Cracovia Kafarskiego będzie grała równie fajną dla oka piłkę jak Cracovia Stawowego - z lekkim uśmiechem opowiadał dzień przed meczem z ŁKS-em nowy trener Cracovii Tomasz Kafarski. Nie może bardziej łechtać serc kibiców spragnionych nie tylko zwycięstw, ale i dobrej gry Pasów niż budząc takie wspomnienia.
- Jeżeli opinia publiczna ocenia grę zespołu przez pryzmat zbyt małego zaangażowania, czy zbyt późnego podjęcia rękawicy, to ja będę wymagał, żebyśmy od pierwszej połowy pokazali drużynie ŁKS-u, że przyjechaliśmy po zwycięstwo. Nie wydaje mi się, że piłkarze, którzy dostaną szansę wystąpienia, nie będą chcieli tej szansy wykorzystać - mówi Kafarski.
Co może zmienić w ciągu trzech dni? - To zobaczymy jutro o godz. 20. Można to będzie ocenić po wyniku, ale też po tym jak ten mecz będzie wyglądał - odpowiada Kafarski. - Promykiem nadziei będzie lepsza organizacja gry, chciałbym, żeby za tym poszły punkty. Mam nadzieję, że moja myśl i zaangażowanie w pracę przeniesie się na lepszą grę i wiarę zawodników w swoje siły.
Szkoleniowiec nie lekceważy ŁKS-u. - Oglądaliśmy ten zespół dziś w ofensywie i dysponuje naprawdę bardzo dobrymi piłkarzami. Mam nadzieję, że zostawimy im tak mało miejsca i czasu na podejmowanie decyzji, że nie pozwolimy im na wiele.
W Łodzi nie zagrają kontuzjowani Aleksiejs Visnjakovs i Arkadiusz Radomski.
ST