Michał Czekaj w meczu z Koroną Kielce zaliczył debiut w pierwszej drużynie Białej Gwiazdy. Wychowanek Wisły przyznał, że gdy trener Maaskant poinformował go, że zagra z Koroną, był w lekkim szoku.
- O tym, że zadebiutuję, dowiedziałem się już dwa dni wcześniej, jeszcze gdy byliśmy w Krakowie. Byłem w lekkim szoku, gdy się dowiedziałem, bo nie spodziewałem się tego. Skoncentrowałem się jednak i przygotowałem do gry – mówił zaraz po meczu Michał. - Lekki stresik był przed meczem. Myślę jednak, że najgorzej nie wypadłem. Trzeba się tylko cieszyć z tego, że trener pozytywnie ocenia ten występ.
Czekaj przyznał, że gra w Ekstraklasie to wyższy poziom niż rozgrywanie spotkań w Młodej Wiśle. „Gra jest twardsza i szybsza. Cały czas trzeba być pod grą, cały czas trzeba być skoncentrowanym – podkreślał Michał. Najtrudniejszym momentem dla niego było, gdy tuż przed polem karnym sfaulował Korzyma. „Gdybym nie sfaulował wtedy Korzyma, to nie wiadomo, jak ta akcja potoczyłaby się dalej” – przyznał Czekaj.
Obrońca do debiutu przygotowywał się od początku sezonu przez codzienne treningi z pierwszym zespołem. „Trener po tych treningach dał mi szansę, z tego trzeba się cieszyć. Mam nadzieję, że w tym sezonie dostanę jeszcze szansę gry i pokazania się znowu” – powiedział po meczu w Kielcach Czekaj. W przeciwieństwie do wielu innych młodych piłkarzy Michał w debiucie od razu zagrał pełne 90 minut. „Jasne, że wolałem debiutować od początku meczu niż dostać dwie lub trzy minuty, chociaż na pewno trudniej jest wejść w mecz od pierwszych minut. Źle jednak nie było, więc trzeba się cieszyć” – zaznaczył zawodnik. Niewiele brakowało, a Czekaj zadebiutowałby w barwach pierwszej drużyny już ponad półtora roku temu. W meczu z Zagłębiem Lubin stał już przy linii bocznej, ale sędzia odgwizdał koniec spotkania. „Wtedy Michał Chrapek ubiegł mnie o minutę” – śmiał się dzisiaj Czekaj.
Z kolei Daniel Brud ma już co prawda na swoim koncie dwa występy w pierwszej drużynie, ale tym razem po raz pierwszy zagrał od początku spotkania. - To na pewno fajna sprawa zagrać od pierwszej minuty. To jednak spore przeżycie zagrać pełny mecz w Ekstraklasie. Cieszę się, że dostałem taką szansę i mogłem z niej skorzystać. Lepiej czy gorzej - ocena występu należy do trenera – powiedział pomocnik. Podobnie jak pozostali piłkarze Brud o tym, że zagra, dowiedział się już na dwa dni przed meczem.
Po spotkaniu trener Maaskant przyznał, że Daniel zaraz po spotkaniu znowu na szybko oceniał swoją grę w rozmowie ze szkoleniowcem, wskazywał, gdzie sam popełnił błędy. - Na pewno poprawiłbym wiele fragmentów swojej gry z pierwszej połowy. Nie można się było jednak nad tym zastanawiać tylko grać dalej. Na tym to polega, że popełnia się błędy, które potem trzeba niwelować, pracować nad nimi.
wisla.krakow.pl