- Jest trochę niedosytu po tym meczu. Wydaje mi się, że mieliśmy dziś więcej sytuacji, w tym tę Andraża Kirma z końcówki meczu. Głupio straciliśmy bramkę po moim błędzie. Niedokładnie podałem piłkę przy wyprowadzaniu jej z naszej połowy. Z tego poszła kontra, drużyna nie była poustawiana do końca i straciliśmy gola – przyznał szczerze po meczu z Polonią Cezary Wilk.
Pomocnik Wisły podkreślił, że cały jego występ pozostanie w cieniu tego błędu. - Moją całą grę przysłania sytuacja, po której padł gol dla Polonii. Takie coś nie może się przytrafić – mówił zawodnik.
Jeśli chodzi o grę drużyny, to tu Wilk zauważył poprawę w porównaniu do ligowej inauguracji. - Patrząc na grę, to w porównaniu do meczu z Widzewem poprawiliśmy się. Patrząc na wynik już nie bardzo. Po takich słabszych meczach trzeba wyciągać naukę i wnioski na przyszłość. Staramy się to robić, a trener nas uczula na pewne fragmenty gry. Gdyby nie głupio stracona bramka z mojej winy, to myślę, że wynik byłby dla nas pozytywny – zaznaczył Wilk. A czego zabrakło w akcjach ofensywnych Wisły, żeby strzelić więcej goli? - Zabrakło nam trochę szczęścia przy naszych sytuacjach. Dobre podania były, okazje też, ale zabrakło ich wykończenia.
Kibice na trybunach przy Konwiktorskiej kilka razy skandowali nazwisko pomocnika Wisły. - Jest mi bardzo miło z tego powodu, tym bardziej, że nigdy nie grałem w Polonii w piłce seniorskiej. Grałem tu dziesięć lat, więc podchodzę sentymentalnie do tego miejsca – przyznał piłkarz.
wisla.krakow.pl (M. Górski)