W sobotę przez kilka godzin w restauracji "U Wiślaków" trwała zbiórka rzeczy i pieniędzy dla ofiar powodzi, jaka dotknęła kraj. Akcję zorganizowało Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków i wzięli w niej udział piłkarze "Białej Gwiazdy" - czytamy na oficjalnej stronie krakowskiego klubu.
- Dorzuciliśmy się do puszki. Widzieliśmy, że ludzie przynosili również najbardziej potrzebne rzeczy. To się chwali. Cały czas śledziliśmy w telewizji doniesienia o zagrożeniu powodziowym. Słyszałem o przerwanym wale w rejonie ulicy Nowohuckiej - mówił napastnik Wisły, Rafał Boguski.
- Bardzo chcieliśmy uczestniczyć w takiej akcji. Współczujemy wszystkim ludziom, których dotknął kataklizm i stracili dorobek całego życia. W telewizji pokazywano jak woda styka się z mostem Dębnickim. O tym z jakim żywiołem mieliśmy do czynienia przekonałem się, kiedy tam podjechałem i zobaczyłem jak wysoko i daleko od brzegu jest barka, na którą przy normalnym poziomie wody wchodzi się z bulwarów. To był dla mnie niewyobrażalny widok. Całe szczęście, że poziom wody zaczął się obniżać. Miejmy nadzieję, że więcej szkód już ta woda nie wyrządzi - wtórował mu pomocnik, Łukasz Garguła.
Zebrane rzeczy i pieniądze zostaną przekazane mieszkańcom małopolskiej Lanckorony, którzy są jednymi z najbardziej poszkodowanych przez wielką wodę.
(ASInfo/wisla.krakow.pl)