- Jest mi podwójnie smutno. Wisła nie zdobyła mistrzostwa, a my nie uratowaliśmy się przed spadkiem. Gratuluję jednak Lechowi, bo pokazał dobrą piłkę – przyznał Mauro Cantoro po meczu Wisły z Odrą. Pocieszeniem dla argentyńskiego pomocnika było miłe przyjęcie w byłym klubie.
- Jakie to uczucie wracać do Krakowa?
Mauro Cantoro: - Jestem cały czas w kontakcie z kolegami. Przywitaliśmy się przed meczem i porozmawialiśmy. Na boisku każdy z nas walczył na całego, bo chciał wygrać. Niestety wynik nie jest korzystny ani dla nas, ani dla Wisły.
- Nie żałujesz, że nie mogłeś dokończyć sezonu w Krakowie?
- Wszyscy znają moje nastawienie do Wisły. Chciałem, ale niestety nie dostałem żadnej oferty. A ja musiałem dalej grać w piłkę, żeby zarobić dla swojej rodziny. Nie udało się spełnił mojego marzenia, aby skończyć karierę w krakowskim klubie.
- Kiedy odchodziłeś z Wisły, zajmowała pierwsze miejsce. Gdzie zostały popełnione błędy?
- Chłopcy walczyli do końca. Nie zdobyli tytułu, ale według mnie są najlepszymi zawodnikami w lidze. Mieli też pecha. Myślę o meczu z Cracovią. Remis przekreślił szanse na mistrzostwo, ale taka jest piłka. Trudno mi o tym mówić, bo jest mi podwójnie smutno. Wisła nie zdobyła mistrzostwa, a my nie uratowaliśmy się przed spadkiem. Gratuluję jednak Lechowi, bo pokazał dobrą piłkę.
- A dlaczego nie powiodło się Odrze?
- Straciliśmy cenne punkty w meczach, w których prowadziliśmy jak ze Śląskiem. W przeciwieństwie do innych drużyn walczących o utrzymanie staraliśmy się jednak cały czas dbać o piłkarski poziom. Graliśmy po ziemi, wymienialiśmy podania, a nie wykopywaliśmy piłki cały czas do przodu.
- Jakie są twoje dalsze plany?
- Nie potrafię powiedzieć, gdzie zagram w przyszłym sezonie. Nie określę nawet, czy będzie to Polska czy zagranica. Na razie nie otrzymałem propozycji. Kto wie, może będę pracował w sklepie? Do czerwca będę w Krakowie, bo dzieci chodzą do szkoły.
- Wchodzi w grę pozostanie w Odrze?
- Nie, interesuje mnie wyłącznie gra w Ekstraklasie, bo wydaje mi się, że jestem jeszcze na tyle silny. Nie zagram na pewno dla Cracovii i Legii. Moja rodzina czuje się tutaj znakomicie, ale tęskni też za Argentyną. Jej zdanie będzie się dla mnie liczyło.
- Jak będziesz wspominał współpracę z Marcinem Broszem, który uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych w kraju?
- Zna się na tym, co robi. Oczywiście brakuje mu doświadczenia, bo Odra jest pierwszym prowadzonym przez niego klubem w Ekstraklasie. Jest chętny do pracy, lubi to, co jest niezwykle ważne.
Robert Błaszczyk