Podbeskidzie 0 Znicz Pruszków
1-0 Bagnicki 74
1-1 Kaczmarek 88 (karny)
Sędziował Michał Mularczyk (Łódź). Żółte kartki: Dancik, Rocki, Matawu - Jędrzejczyk, Owczarek. Czerwone kartki: Cienciała (88, faul) - Jędrzejczyk (72, 2. żółta), Owczarek (79, 2. żółta).
PODBESKIDZIE: Merda - Cienciała, Baranowski, Dancik, Osiński - Matawu, Matusiak, Kołodziej, Malinowski - Rocki (82' Chmiel), Matus (60' Bagnicki).
ZNICZ: Bieniek - Klepczarek, Ptaszyński, Jędrzejczyk, Januszewski, Owczarek, Piesio (46' Mikołaj Rybaczuk), Ekwueme (67' Feliksiak), Osoliński, Kaczmarek, Chałas.
Frajerstwo - tak o swoim wyczynie mówili piłkarze Podbeskidzie. Prowadzili (po golu zdobytym szczupakiem przez krakowianina Piotra Bagnickiego) z rywalem, który grał w dziewiątkę i tuż przed końcem stracili zwycięstwo. Błąd popełnił Łukasz Merda mijając się z piłką, ratował sytuację faulem Cienciała, zszedł z czerwoną kartką, a rzut karny wykorzystał Piotr Kaczmarek.
- Zachowaliśmy się jak frajerzy - szczerze przyznał Dariusz Kołodziej, pomocnik Podbeskidzia. - Cały mecz toczył się pod nasze dyktando. Mieliśmy dzisiaj aż nadmiar sytuacji podbramkowych, co zemściło się na nas w końcówce. Wystarczy tylko, że ktoś w końcu lepiej się zachowa, ustawi, a to zaowocuje golem. Jak prowadziliśmy 1-0, powinniśmy przytrzymać piłkę, rozgrywać ją dokładnie między sobą i nie doprowadzić do straty bramki. Tak jak to się robi w piłce halowej. W ten sposób zremisowaliśmy wygrany mecz. Zachowaliśmy się, jak frajerzy i taki wynik bardzo boli. Jestem zirytowany i rozżalony - mówił Kołodziej.
ASInfo/BS