Ruch Chorzów - KGHM Zagłębie Lubin 0-2 (0-0)
0-1 Micanski 64
0-2 Micanski 83
Sędziował Hubert Siejewicz (Białystok). Żółte kartki: Nykiel (Ruch) oraz Kędziora (Zagłębie).
RUCH: Pilarz - Grzyb, Sadlok, Grodzicki, Nykiel - Zając, Baran, Straka (83 Scherfchen), Janoszka (71 Stefański) - Niedzielan (46 Piech), Sobiech.
ZAGŁĘBIE: Isailović - G. Bartczak, Reina, Stasiak, Costa - Ekwueme, Błąd (61 Micanski), M. Bartczak, Pawłowski (71 Kędziora), Hanzel - Traore.
Piłkarze walczyli w fatalnych warunkach, w drugiej połowie trzeba było aż przerwać mecz i odśnieżać boisko.
Bardzo poważnego urazu doznał przed przerwą napastnik Ruchu Andrzej Niedzielan. Po zderzeniu głową z Hanzelem był całkiem oszołomiony. Został sprowadzony z boiska. W przerwie karetka zabrała go do szpitalu z podejrzeniem złamania kości jarzmowej. Pomeczowe informacje potwierdzały powagę urazu Niedzielana.
W roli trenera Zagłębia udanie zadebiutował Marek Bajor. Wykazał się intuicją wprowadzając w 61 min Micanskiego, który zdobył dwa gole. Przy drugim miał tylu czasu, że pozwolił sobie na posłanie piłki z linii bramkowej do siatki ... piętą.