Józef Wojciechowski, właściciel Polonii, oficjalnie ogłosił to, co było oczywiste już od kilku tygodni. Wtedy zaczął głośno mówić, że jest zawiedziony pracą Janasa w roli trenera.
Żalił się jednak przede wszystkim dziennikarzom, z zainteresowanym spotkał się dopiero wczoraj.
- Ustaliliśmy, że lepiej, jak wróci na miejsce, które zajmował latem. To była przyjacielska rozmowa, Paweł przyjął to po męsku - zapewnia Wojciechowski.
Janas wczoraj tradycyjnie telefonów nie odbierał, jego asystent Piotr Stokowiec do wieczora utrzymywał, że nie został jeszcze o tych zmianach oficjalnie poinformowany. Ale obaj nie mogą być zaskoczeni.
- Paweł spodziewał się tego - mówi Wojciechowski.
Trudno, by było inaczej, skoro od kilku tygodni były selekcjoner dowiadywał się z mediów o kandydatach na swoje miejsce: np. o tym, że jego pracodawca dzwonił do Piotra Nowaka, zastanawiał się nad zatrudnieniem Erwina Koemana czy Ryszarda Wieczorka. Wczoraj, przed wizytą u Wojciechowskiego, Janas mógł też przeczytać w „Fakcie", że dzień wcześniej w tym samym miejscu gościł Dragomir Okuka. Czy to właśnie były trener Legii i Wisły Kraków zostanie jego następcą?
- Nie mogę powiedzieć tego, czego sam jeszcze nie wiem - twierdzi właściciel Czarnych Koszul. Przyznaje jednak, że Serb jest jednym z trzech głównych kandydatów. - Zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Pytałem go, jak wyglądają u niego treningi, jak ma ułożony plan dnia. Na pewno nie odbiegają one od normy, 2-3 godziny treningu dziennie to absolutny standard w zachodnich klubach. Ja nawet dołożyłbym do tego jeszcze z 1,5 godziny na zajęcia taktyczne. Ale na razie niczego konkretnego nie ustaliliśmy. Daliśmy sobie trochę czasu - twierdzi Wojciechowski.
Chciałby ogłosić decyzję przed powrotem zespołu z urlopów (5 stycznia).
Iza Koprowiak
Więcej przeczytasz w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym"