MLJS: POPRAD Muszyna - GARBARNIA Kraków 1-4 (0-0)
1-0 Mirosław Cichoń 49
1-1 Michał Susuł 59
1-2 Piotr Kozak 62
1-3 Piotr Kozak 68
1-4 Piotr Kozak 84
Sędziowali: Waldemar Pyznar oraz Krzysztof Moroń i Adam Motyka (KS Gorlice). Żółte kartki: Sobas, Cichoń - Borla, Dolczak, Biernacik. Czerwona kartka: Biernacik (Garbarnia, 79, faul).
POPRAD: Góral - Sobas, Maślanka, Baran, Mierzwa, Gościński, Zieliński, Cichoń, Polański, Jawor (22 Matuła), Podgórni.
GARBARNIA: Paździor - Łatka (86 Jędrzejczyk), Budek, Pilch, Jaroszyński - Kozak, Rakowski (63 Ropek), Borla (83 Gigoń), Matyasik (55 Biernacik) - Dolczak (46 Susuł), Kozik.
Juniorzy starsi Garbarni odnieśli zwycięstwo nad Popradem Muszyna na boisku w Tyliczu. Wygrana nie przyszła podopiecznym trenera Roberta Włodarza łatwo, bowiem grający z przysłowiowym "nożem na gardle" o pozostanie w Małopolskiej Lidze Juniorów Starszych gospodarze szukali swojej szansy chwytając się wszystkich możliwych sposobów. Kluczem do zwycięstwa Brązowych była zbyt krótka, jednoosobowa ławka zawodników rezerwowych Popradu.
W 12. minucie po przypadkowym zderzeniu głowami Kozaka z Jaworem ten drugi stracił ząb. Pozostał jeszcze na boisku przez 10 minut, ale w końcu został zmieniony na jedynego rezerwowego gracza gospodarzy. W 18. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Garbarni znalazł się Cichoń, Paździor znakomitą interwencją uratował swój zespół od utraty gola. W 27. minucie po prostopadłym podaniu Rakowskiego Dolczak strzelał z ostrego kąta, jednak Góral wykazał się refleksem i obronił. W 39. minucie Podgórni z ostrego kąta mocno uderzył po ziemi, Paździor nie dał się zaskoczyć. W 42. minucie napastnik Popradu minął się z piłką na 12. metrze po znakomitym podaniu Cichonia. W 45. minucie strzał Matyasika obronił Góral.
W 46. minucie piłkę po strzale głową Podgórniego wyłapał Paździor, dwie minuty później pod bramką Popradu po dośrodkowaniu Jaroszyńskiego główkował Rakowski, w tym wypadku piłka także wylądowała w rękach bramkarza. W 49. minucie po prostopadłym podaniu z głębi pola w polu karnym Garbarni minął się z futbolówką Pilch, na czystą pozycję wyszedł Cichoń i wyprowadził Poprad na prowadzenie.
Garbarnia dążyła do szybkiego wyrównania. W 53. minucie nad poprzeczką strzelał Kozik. W 54. minucie piłkę po strzale głową Matuły wyłapał Paździor. W 59. minucie sam na sam z bramkarzem Brązowych znalazł się Polański, ale Paździor kapitalną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo.
W tej samej minucie gola zdobyły Młode Lwy. Jeden z obrońców Popradu zagrał do własnego bramkarza, za tym zagraniem podążył Susuł i wykopujący piłkę Góral nabił napastnika Garbarni, który nieuchronnie trafił do bramki pomiędzy bramkarzem i słupkiem.
W 62. minucie po znakomitej akcji Biernacika z Kozikiem Kozak strzałem po ziemi z pierwszej piłki zdobył drugiego dla gości gola. W 68. minucie było już 3-1 dla Brązowych. Po "przebitce" Kozika Kozak ograł przed szesnastką jednego z obrońców gospodarzy i niesygnalizowanym, potężnym strzałem ulokował futbolówkę w "okienku". W 70., 71. i 75. minucie przed szansą na pokonanie bramkarza Popradu trzykrotnie stawał Kozik, jednak bez golowych efektów.
W 79. minucie za spóźniony wślizg czerwony kartonik obejrzał Biernacik, który musiał opuścić boisko. Jego zejście nie osłabiło jednak szeregów zespołu Garbarni, gdyż poszkodowany w tym starciu piłkarz Popradu także nie wrócił już na plac gry. W przypadku akurat tej kartki pretensji do arbitra mieć nie można, za to spore zastrzeżenia wzbudziły "żółtka" dla Borli w 32. i Dolczaka w 38. minucie.
W końcówce zawodnicy gospodarzy nie wytrzymywali zdrowotnie i kondycyjnie trudów toczącego się w dość dużym upale spotkania i kończyli mecz w ośmioosobowym składzie, gdyż schodzących z boiska nie miał kto zastąpić.
W 84. minucie świetnie uderzał na bramkę Susuł, Góral instynktownie odbił piłkę do boku, a tam dopadł do niej Kozak i ustalił wynik, uzyskując jednocześnie klasyczny hat-trick (trzy nieprzedzielone trafienia w jednej części meczu).
Gospodarze, przytłoczeni takim obrotem boiskowych wydarzeń, nie byli już w stanie przeciwstawić się Garbarzom. A dla tych gola mógł strzelić jeszcze Susuł w 86. minucie, ale po dośrodkowaniu Jaroszyńskiego nie trafił czysto w piłkę.
Mecz był bardzo twardy, ostry, zacięty, ale bez złośliwości czy brutalności ze strony zawodników obu zespołów, którzy po zakończonych zawodach podziękowali sobie uściskiem rąk. Zmiany zawodników Garbarni częściej jednak spowodowane były kartkowym dla nich zagrożeniem niż słabą grą. Brązowi wyjeżdżają z Tylicza zadowoleni z wysokiej wygranej po bardzo ciężkim boju.
AB, JW (www.garbarnia.krakow.pl)