Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Wiadomości piłka nożna
RYSZARD NIEMIEC o trzecim podejściu Cracovii do pierwszego stopnia europejskich pucharów2019-07-19 10:03:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (511)

Po klapie operacji „Dunaj”…


Trzecie podejście piłkarzy Cracovii do pierwszego stopnia europejskich pucharów zakończyło się niepowodzeniem! Po peryferyjnych rywalach z Białorusi i mieszańcach macedońsko-albańskich, latoś przyszła przeszkoda bardziej cywilizowana futbolowo w postaci madziarskiej jedenastki w roli wicemistrzów Słowacji. Z perspektywy meczu w Dunajskiej Stredzie, zakończonego bramkowym remisem, sytuacja wyglądała obiecująco, niestety, pokazała dobitnie nieprzydatność ludzi z Kałuży do sięgnięcia po cięższą zbroję…


O sukcesach, jak wiadomo, decydują kadry, a z nimi Cracovia ma największy problem. I będzie je miała w permanencji nawet gdy w następnych latach zakwalifikuje się do przedsionków europejskiej elity. Niestety, w kręgach decydencko-właścicielskich panuje przekonanie, że da się sporo ugrać w Europie, nie inwestując znacząco w ekipę, która w tej Europie ma zaistnieć w wymiarze paru zaliczonych rund, a nie pojawiać się od czasu do czasu w roli spadającego meteorytu. W tegorocznym podejściu kadrowy bilans otwarcia wygląda  fatalnie. Wypadły bowiem z jedenastki, która spisywała się nad podziw w ekstraklasie, pokazując w warszawskim meczu z Legią wcale obiecujący potencjał, mierzony europejskimi ambicjami, dwie kluczowe postaci: Cabrera i Hernandez. O powodach ich dezaktywacji komunikaty klubowe mówią dość mętnie, aliści jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. One, bez dwóch zdań, a praktycznie niechęć do podwyżek gaży dla ewidentnych liderów drużyny, spowodowała nie tylko spłycenie składu, ale jego znaczne osłabienie! Gdyby Cracovia starła się z DAC, mając w przodzie Cabrerę, a w drugiej linii Hernandeza i Covilo, szykowalibyśmy się dziś na kolejnego rywala w walce o jak najwyższe miejsce w europejskiej lidze. Ludowa mądrość powiada, że szkłem dupy nie utrzesz i w omawianym dylemacie sentencja pasuje jak ulał. W tym miejscu warto podważyć opowieści trenera Andrzeja Strejlaua, który na początku transmisji telewizyjnej rozprawiał o iście kongenialnej polityce kadrowo-finansowej kierowniczego tercetu Cracovii. No, kto zna Strejlaua, ten wie, ze jego gołębia świadomość i pedagogika sukcesu stosowana przy mikrofonie, zwykle z faktami zgadza się raczej luźno…


Przyznając się do podobnego subiektywizmu, do przyczyn wczorajszej porażki zaliczam forsowanie koncepcji potocznie nazywanej „wieżą Babel”. Jak nietrudno się domyślić, idzie mi o nadmierne preferencje dla obcokrajowców w procesie budowania drużyny. W wyniku tego świadomego procesu naborowego, w składzie pasiaków figuruje aż 17 (słownie: siedemnastu) piłkarzy reprezentujących 11 narodowości. Wprawdzie do mało zaszczytnego rekordu Wisły, która w swoim czasie, za Maaskanta, dała szanse graczom z siedemnastu krain świata, sporo brakuje, ale - umówmy się - sytuacja po drugiej strony Błoń otarła się wówczas o patologię…


Dyżurną odpowiedzią na zwulgaryzowany internacjonalizm kadrowy są zawsze i wszędzie wyższe ceny graczy polskiego chowu i wynikająca stąd racjonalizacja kosztów. A może, co tanie, to jednak drogie w końcowym rozliczeniu strat i zysków? W przypadku klubu pieczętującego się barwami biało-czerwonymi taka rozbuchana praktyka nie za bardzo uchodzi. Tym bardziej, że jej ofiarami wydają się być dwaj najbardziej utalentowani piłkarze rodzimego chowu: Kamil Pestka i Mateusz Wdowiak. Siedząc na ławce rezerwowych lub na trybunach ani się nie rozwiną, ani nie skapitalizują się jako walor eksportowy… Tymczasem ten pierwszy podczas mistrzostw Europy U-21 zagrał w Bolonii mecz życia z Belgami, mając naprzeciw siebie najlepszego zawodnika rywali. Nasi donosiciele medialni z Reggio Emilia i Bolonii starali się raczej deprecjonować jego formę, ale jako świadek naoczny rzeczonego meczu, zaprzeczam insynuacjom, branym z kapelusza. Rozstrzygającą wszelkie niedomówienia i kontrowersje wokół gry Pestki była decyzja fachowego grona obserwatorów, które zarezerwowało naszemu lewemu obrońcy miejsce w 11-tce turnieju. Wracając na grunt Cracovii, piłkarz natychmiast, po połówce meczu w Dunajskiej Stredzie, okrzyknięty został słabeuszem. Nóż się w kieszeni otwiera na taki stan rzeczy. Wreszcie Wdowiak… Zawodnik o niesamowitej motoryce, wpuszczany metodycznie na ogony meczowe, nawet we wczorajszym spotkaniu pokazał, jak wiele jest wart.


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty