W poniedziałek siatkarze PGE Skry Bełchatów mają wylecieć na trzy dni do Niemiec, gdzie zaplanowany jest towarzyski mecz z VfB Friedrichshafen. Okazuje się jednak, że do wylotu może nie dojść, bo na ten sam dzień akcję strajkową zapowiedzieli... piloci Lufthansy - informuje serwis podsiatka.pl.
- Ratujcie mnie, biją mnie Niemcy! - krzyczał swego czasu na pokładzie samolotu Lufthansy Jan Maria Rokita, były polski polityk. Czy w poniedziałek na lotnisku Okęcie siatkarze Skry zostaną zatrzymani przez niemieckie linie?
Skra podróż nad jezioro Bodeńskie odbędzie z przesiadką we Frankfurcie. Wiadomo, że w trzydziestoosobowym samolocie na trasie Frankfurt - Friedrichshafen aż dwadzieścia miejsc zajmie ekipa z Bełchatowa. - W przypadku strajków linie zawsze starają się nie odwoływać lotów, gdzie jest dużo pasażerów. Może i nam uda się dolecieć - mówi Jacek Nawrocki, trener Skry. Problem w tym, że za strajkiem opowiedziało się ponad 90 procent pilotów zrzeszonych w największym związku zawodowym w Lufthansie.
Alternatywnym połączeniem może być lot przez Zurych, bo ze Szwajcarii do Friedrichshafen jest niedaleko, ale jednak wydłużyłoby to drogę bełchatowianom.
(ASInfo / podsiatka.pl)