Ks. Andrzej Scąber, główny specjalista ds. kanonizacji archidiecezji krakowskiej, uważa, że kuria mogłaby rozpocząć proces zmierzający do ogłoszenia świętą zmarłej dwa lata temu tarnowskiej siatkarki.
Jaka jest recepta na to, by zostać świętym?
Potoczny pogląd jest taki, że świętość to czynienie jakichś nadzwyczajnych rzeczy, a to tylko nadzwyczajne przeżywanie codzienności. Realizacja misji życiowej z całkowitym oddaniem się zadaniu, które przed nami postawił Bóg.
Dlaczego mamy tak wielu świętych, którzy za życia byli duchownymi, a tak mało osób świeckich?
No, nie wiem czy tak mało, ale ma pan rację. Osoba duchowna żyje w jakimś zgromadzeniu. Współbracia ją znają i sami troszczą się o to, aby zebrać świadectwa, które pozwolą ją wynieść na ołtarze.
Czyli zwykli ludzie mają małe szanse na wyniesienie na ołtarze?
Wszystko zależy od determinacji środowiska, w którym żyli. Na przykład ta wspaniała siatkarka Agata Mróz... Czytałem wiele świadectw ludzi, którzy twierdzili, że była niezwykła, zawsze wyciągała pomocną dłoń do innych. Mimo choroby zdecydowała się urodzić dziecko. Była dobrym człowiekiem. Gdyby ludzie, którzy ją znali, zaczęli działać w kierunku ogłoszenia ją świętą, to proces by się rozpoczął. Choć czasami potrzeba wielu lat, aby doprowadzić go do końca.
No i potrzebny byłby cud za wstawiennictwem Agaty.
To jeden z warunków wyniesienia kogoś na ołtarze. Zazwyczaj jest to świadectwo osoby, która została uzdrowiona, bo prosiła o wstawiennictwo przyszłego świętego.
Krzysztof Sakowski
Więcej w piątkowej "Gazecie Krakowskiej"