- W PlusLidze zaczęły się play-offy, mamy już za sobą dwa mecze z Pamapolem Wieluń, ale wszyscy pytają nas niemal wyłacznie o Final Four Ligi Mistrzów. W sumie trudno się dziwić, bo to będzie wydarzenie w całym kraju, ale my naprawdę musimy najpierw awansować do półfinałów naszej ligi - pisze na swoim blogu w serwisie podsiatka.pl zawodnik Skry Bełchatów, Michał Winiarski.
- Liczę, że już w środę, ale musimy być czujni. Tym bardziej, że ciężko ostatnio trenowaliśmy i dopiero teraz odzyskujemy świeżość.
- Im bliżej będzie turnieju w Łodzi, tym więcej pojawi się zapewne pytań o Itas Trentino - kontynuuje reprezentant Polski. - Będę odpowiadał to samo - bardzo bym chciał zagrać z tym rywalem w finale, to byłoby marzenie. Kolejnym jest oczywiście wygrana w tym spotkaniu. Czasami zawodnicy, zwłaszcza piłkarze, nie demonstrują swojej radości po strzeleniu gola byłej drużynie, ale ja bym na pewno się nie powstrzymał i skakał do góry z radości. Wierzę, że to jest możliwe, choć wcześniej trzeba oczywiście pokonać Dynamo Moskwa, a to też łatwe nie będzie.
- Z Trento mam wiele pięknych wspomnień i to nie tylko tych siatkarskich - nie ukrywa Winiarski. - Byliśmy tam szczęśliwi, bo przecież mieszkaliśmy w pięknym miejscu. W ciepłe dni można się było wybrać nad przepiękne jezioro Garda, nad którym wiosną i latem jest wprost uroczo. Piękna błękitna woda, do tego niebo bez chmurki - żyć, nie umierać. Uwielbialiśmy pojechać nad Gardę na obiad całą rodziną. Wiele osób przyjeżdża tam na wakacje, my mieliśmy to na wyciągnięcie ręki. I jeśli czegoś mi teraz brakuje, to właśnie tego. Choć w naszym domu w Częstochowie jesteśmy bardzo szczęśliwi.
- Kiedyś pewnie wrócę do Trento, ale tylko na wakacje, bo jeśli chodzi o siatkówkę, to dobrze mi w Bełchatowie - zaznaczył przyjmujący Skry. - A nawet bardzo dobrze, zwłaszcza, że już od paru miesięcy nic mi nie dolega. Nic tylko grać i wygrywać.
(ASInfo/podsiatka.pl)