Dzień po zwycięskim meczu towarzyskim z Izraelem (2-0), w piątek rano delegacja Niemieckiej Federacji Piłkarskiej (DFB) przyleciała z Lipska do Krakowa dwoma prywatnymi samolotami, a następnie udała się autokarami do byłego hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Wizyta miała osobisty charakter, stąd zabrakło mediów. Wyjątek zrobiono dla niemieckiej telewizji.
- To był nasz obowiązek, aby złożyć hołd ofiarom hitlerowskiego reżimu. Trzeba uświadamiać młodym ludziom, że antysemityzm, rasizm i brak tolerancji nie może mieć miejsca - powiedział "Kickerowi" prezes DFB Wolfgang Niersbach.
Zespół narodowy reprezentowali: trener Joachim Loew, manager Oliver Bierhoff, kapitan drużyny Philipp Lahm i urodzeni w Polsce Mirosław Klose oraz Lukas Podolski. Byli także m.in. Charlotte Knobloch, prezydent gminy żydowskiej w Monachium i Górnej Bawarii oraz Rüdiger Freiherr von Fritsch, niemiecki ambasador w Polsce.
Prezes Niersbach wpisując się do Ksiegi Pamięci przypomniał cierpienia prześladowanych i zamordowanych, wśród których byli także piłkarze.
- Chcieliśmy wysłać sygnał, że nigdy ciemny rozdział w historii Niemiec nie może być zapomniany i nie może się powtórzyć - podkreślił Oliver Bierhoff.
st