- Gdyby piłkarze odpuścili mecz z Arką pachniałoby to amatorszczyzną. Święta nie święta, punktów tracić nie możemy - powiedział Jan Urban. W niedzielnym meczu Legii nie zagrają pauzujący za kartki Dickson Choto i kontuzjowany Miroslav Radović.
- Musimy podtrzymać pozytywną passę na swoim stadionie. Choć będzie ciężko, bo nasze boisko jest w fatalnym stanie. Ciężko grać, gdy noga podstawna ucieka i nie ma jak dobrze kopnąć piłki. Brakuje nam Chinyamy, ale do zdrowia wracają już Szałachowski, Paluchowski i Szala. W niezłej formie jest Pance Kumbev, który może zagrać w tym meczu - tak trener Legii przedstawił drużynę przed ostatnim spotkaniem w roku.
Wicemistrzowie Polski na kolejkę przed przerwą zimową zajmują drugie miejsce w tabeli mając pięć punktów straty do prowadzącej Wisły. W tym sezonie ograli całą czołówkę nawet nie tracąc gola. Wisła z czołowymi zespołami traciła punkty (w tym z Legią), a jednak zdecydowanie prowadzi. - Legia ma w Polsce wielką markę. Na mecze z nami wszyscy mobilizują się na 120 procent, grają bez kompleksów. Piłkarze Arki też podejdą do meczu bez większej presji. Nie muszą wygrywać w Warszawie, każdy punkt będzie ich sukcesem. Oni mogą zaistnieć w mediach. Dla nas wygrana jest obowiązkiem. Arka, podobnie jak większość naszych rywali zastosuje kurczową obronę. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Goście mają problemy z kontuzjami, ponieważ do Warszawy nie przyjadą Wachowicz i Trytko. Ich siła przebicia nie jest zbyt wielka. Naszym problemem są mecze wyjazdowe. U siebie mamy bardzo dobry bilans, a byłby rewelacyjny, gdybyśmy nie stracili punktów z Cracovią i Polonią Warszawa - powiedział Urban.
Arka zajmuje w tabeli 12. lokatę. Nie wygrała od czterech kolejek.
ASInfo