Gol w doliczonym czasie dał Koronie Kielce remis w wyjazdowym meczu z Polonią Warszawa. Tak fartownie rozpoczął pracę w Kielcach nowy trener Korony Marcin Sasal.
- To ważne, że mieliśmy szczęście. Bez tego w sporcie się nie da - mówił Sasal po meczu. Szkoleniowcem Korony jest od tygodnia. Poprzedni, także zremisowany mecz (z Ruchem w Chorzowie) jeszcze obserwował z trybun. Pracę w Kielcach dostał w nagrodę za dobrą pracę w Dolcanie Ząbki, który z drużyny broniącej się przed spadkiem z I ligi odmienił w ekipę walczącą o awans do ekstraklasy.
- Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie to początek konsekwentnej pracy i tego, że już zawsze tak będziemy grali, do końca. W pierwszej połowie popełniliśmy błąd przy wrzucie z autu. Po przerwie wprowadziłem drugiego napastnika i próbowaliśmy znaleźć receptę na poprawienie gry ofensywnej. W defensywie już było nieźle. Przy decydującej akcji mieliśmy trochę szczęścia, ale też Paweł Sobolewski bardzo dobrze dośrodkował, a Hernani bardzo dobrze gra głową i z tego skorzystał - powiedział nowy trener Korony.
- Założyliśmy sobie, że do końca roku zdobędziemy pięć punktów w trzech meczach. Po dwóch mamy dwa i ciężki wyjazd do Wronek, ale plan wciąż jest do zrealizowania. Nie denerwowałem się przed meczem, bo gdybym się denerwował, ten nastrój udzieliłby się zawodnikom. Nerwowo zareagowałem tylko w przerwie. Byłem niezadowolony z gry. Potem już było lepiej - dodał Sasal.
- Strzeliliśmy bramkę, mieliśmy jeszcze ze trzy okazje, ale im bliżej końca, tym gorzej - podsumował Jose Maria Bakero mecz Polonii Warszawa. Odkąd hiszpański trener przejął Polonię, ta jeszcze nie przegrała i powoli oddalała się od strefy spadkowej. W derbach z Legią było 1-1, potem 1-0 z Polonią Bytom i zdawało się, że tak samo będzie w niedzielę przeciwko Koronie. W 93. minucie sędzia podyktował jednak kontrowersyjny rzut wolny. Po dośrodkowaniu Pawła Sobolewskiego piłkę głową trącił Hernani i z pewnych trzech punktów "Czarnym Koszulom" został zaledwie jeden. A chwilę wcześniej kibice na stadionie przy Konwiktorskiej, zadowoleni z wyniku, skandowali nazwisko szkoleniowca, który według nich odmienił nie tylko drużynę, ale i rezultaty.
- Zarówno pierwszą, jak i drugą połowę zaczynaliśmy za nerwowo. W pierwszej było w sumie nieźle, w drugiej im bliżej końca, tym nasi pomocnicy rzadziej mieli piłkę. Na koniec straciliśmy gola i z pewnej wygranej zrobił się remis. Tak bywa - powiedział Bakero. Na meczu była obecna jego rodzina. Żona z dwójką dzieci szczęścia nie przynieśli.
Polonia Warszawa - Korona Kielce 1-1 (1-0)
1-0 Ivanovski 29
1-1 Hernani 90
Sędziował Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Marcelo Sarvas, Sokołowski - Wilk.
POLONIA: Przyrowski - Mynař, Dziewicki, Skrzyński, Zasada - Jaroń (79 M. Sokołowski), Trałka, Piątek, Sarvas, A. Mierzejewski (55 Gołębiewski) - Ivanovski (90 Nikolić).
KORONA: Małkowski - Łatka, Malarczyk, Hernani, Mijailović - Kiełb (60 Gawęcki), Zganiacz (46 Markiewicz), Wilk, Andradina, P. Sobolewski - Konon (71 Cichos).
Tak padły bramki:
1-0 Filip Ivanovski 29
Obrońcy Korony się zagapili, a Ivanovski dopadł do podania Mierzejewskiego i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
1-1 Hernani 90
Z rzutu wolnego dośrodkowywał Paweł Sobolewski, a po zamieszaniu podbramkowym piłkę do siatki wepchnął Hernani.
ASInfo