Lech Poznań dysponuje obecnie tylko jednym klasowym snajperem - Robertem Lewandowskim i nie jest tajemnicą, że władze klubu chcą pozyskać w zimowym okienku transferowym dobrego napastnika, który mógłby do niego dołączyć. Czy będzie to Zbigniew Zakrzewski?
Po przesunięciu Hernana Rengifo do zespołu Młodej Ekstraklasy, niemal cały ciężar zdobywania bramek w ekipie prowadzonej przez Jacka Zielińskiego spoczywa na Lewandowskim. Tomasz Mikołajczak, który został sprowadzony na Bułgarską w letnim okienku transferowym z II-ligowej Nielby Wągrowiec, wydaje się zbyt słaby na Ekstraklasę. Młody lechita nie zdobył jeszcze żadnej bramki w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zieliński nie może liczyć też na kupionego z Podbeskidzia Bielsko-Biała Krzysztofa Chrapka, który cały czas leczy kontuzję więzadeł i w tym roku na pewno już nie zagra.
- Liczę na to, że do naszego zespołu dołączy kolejny napastnik. Jest to wręcz konieczność i otrzymałem już takie zapewnienie od włodarzy Lecha - stwierdził niedawno Jacek Zieliński. Niewykluczone, że tym nowym snajperem okaże się były lechita Zbigniew Zakrzewski, który nie ukrywa, iż chętnie wróciłby na Bułgarską. - Chciałbym znowu zagrać w "Kolejorzu", jednak nie wiem jeszcze, jak się potoczą moje losy. Na razie spokojnie czekam i rozważam kilka propozycji - mówił po spotkaniu Lecha z Ruchem Chorzów "Zaki", który obserwował spotkanie z wysokości trybun.
Możliwości zatrudnienia Zakrzewskiego nie wykluczają też włodarze "Kolejorza". - Jesteśmy umówieni na rozmowę w tym tygodniu - poinformował Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy poznańskiego zespołu.
Zbigniew Zakrzewski jest obecnie wolnym zawodnikiem, gdyż rozwiązał niedawno za porozumieniem stron umowę ze szwajcarskim FC Sion. W tej sytuacji Lech mógłby go pozyskać za darmo.
ASInfo