Kariera Vuka Sotirovicia (29 l.) w Śląsku Wrocław jest praktycznie skończona. Napastnik popadł w konflikt z trenerem Orestem Lenczykiem (69 l.), który nie widzi już miejsca w zespole dla niepokornego Serba. Snajper wyleciał ze zgrupowania na Cyprze, ale twierdzi, że wina nie leży po jego stronie.
Sotirović w poniedziałek został wyrzucony z obozu. Za co? Za bójkę z kolegą z drużyny (chodzi o Remigiusza Jezierskiego). Serbski napastnik od dłuższego czasu nie mógł się dogadać z trenerem Lenczykiem. Miarka przebrała się na Cyprze.
- To prawda, że doszło do spięcia podczas treningu. Z kim? Mogę tylko zdradzić, że zbierało mu się od pół roku. Takie sytuacje się zdarzają, za to nie wyrzuca się z klubu. Po prostu padło na mnie. Innym by się upiekło.
Niektórzy zawodnicy cieszą się z takiego obrotu sytuacji. Teraz będą mogli sobie więcej pograć - mówi nam wściekły Sotirović. - Trener mówił o mnie różne rzeczy, wielokrotnie mnie zaczepiał i podszczypywał. Nie reagowałem, ale też nie jestem taki, że dam sobie w kaszę dmuchać. Trener stwierdził nawet, że jestem patentowanym leniem. Że nie potrafię pracować w makrocyklach. Od dłuższego czasu mu nie pasowałem.
- Nie wyobrażam sobie, żebym miał zostać i siedzieć na trybunach. To byłoby ze szkodą dla mnie i klubu. Będę dążył do wypożyczenia lub rozwiązania kontraktu za porozumieniem - deklaruje piłkarz, który ma już oferty z Chin, Rosji oraz z Cracovii. Jeśli Śląsk pozwoli mu odejść, najpewniej trafi właśnie do "Pasów".
Więcej w "Super Expressie"