Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna > Ekstraklasa > Wiadomości ekstraklasa
Piotr Giza: Sędzia chciał być najważniejszy2011-02-14 22:32:00

 

- Całe napięcie na boisku zaczęło się właśnie od arbitra. Dużo gadał, czasami kompletnie niepotrzebnie i widać było, że chciał być najważniejszą osobą na boisku - uważa pomocnik Cracovii i strzelec dwóch goli w sparingu z Wołyniem Łuck (2-2), Piotr Giza.

- To był najostrzejszy sparing podczas waszego obozu przygotowawczego w Turcji...

- Mecz był ciężki. Zmierzyliśmy się z dobrym przeciwnikiem, który był odpowiednio przygotowany fizycznie i psychicznie do spotkania z nami. Na każdym metrze walczył o piłkę i nie odpuszczał. Takie mecze też będą zdarzać się w lidze - trzeba będzie grać w nich do upadłego.

- Mieliście całkiem niezły początek...

- Faktycznie dobrze zaczęliśmy ten mecz i przeprowadziliśmy kilka szybkich akcji, głównie prawą stroną. Brakowało jednak wykończenia. Ukraińcy przebudzili się i strzelili nam dwie bramki. Nie składaliśmy jednak broni i udało się doprowadzić do remisu.

- Byłeś strzelcem obu goli, ale za każdym razem pomagał ci w tym senegalski bramkarz Wołynia, Issa Ndoye...

- Przy strzale z rzutu karnego wyczuł moje intencje, ale nie obronił uderzenia. Przy drugim golu popełnił błąd, bo nie utrzymał piłki po moim strzale zza pola karnego.

- Sędzia zakończył ten mecz na cztery minuty przed regulaminowym czasem gry...

- Całe napięcie na boisku zaczęło się właśnie od arbitra. Dużo gadał, czasami kompletnie niepotrzebnie i widać było, że chciał być najważniejszą osobą na boisku. Nie dawał grać obu drużynom i w efekcie dochodziło do spornych sytuacji.

- Nikt nie doznał jednak żadnego urazu...

- I to jest najważniejsze. Mimo to trzeba było uważać na swoje zdrowie, bo można było nabawić się kontuzji.

 

Rozmawiał Dariusz Guzik/cracovia.pl

 





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty