– Był pierwszy na naszej liście życzeń, dlatego cieszymy się ze sfinalizowania tego transferu – zdradził podczas prezentacji Maora Meliksona dyrektor sportowy Wisły Kraków, Stan Valckx.
Holender nie ukrywał, że osiągnięcie porozumienia z Hapoelem Beer Sheva, dla którego zawodnik rozegrał 77 spotkań, było wyzwaniem. – Jestem przekonany, że było warto! Maor może występować na różnych pozycjach ofensywnych i mamy względem niego, jak z resztą każdego sprowadzanego gracza, spore oczekiwania – przyznał.
Podczas prezentacji Melikson wyglądał na nieco zmęczonego i przytłoczonego zainteresowaniem, jakie wywołało jego przyjście do Wisły. – To dobrze zorganizowany klub, który ma konkretny cel. Jest tutaj wielu utalentowanych piłkarzy i doświadczony sztab trenerski. Nie mam co do tego wątpliwości, chociaż przebywam z nimi krótko – opowiadał o swoich pierwszych wrażeniach. Zanim podpisał kontrakt i dołączył do kolegów przebywających na zgrupowaniu w Hiszpanii, miał okazję zapoznać się z miastem: - Robi pozytywne wrażenie. Zresztą wcześniej miałem okazję o nim słyszeć.
Melikson złożył już dokumenty o otrzymanie polskiego obywatelstwa, ale o kraju nie wie zbyt wiele, chociaż jego matka urodziła się w Legnicy. – Była młoda, kiedy wyjechała. Pamięta niewiele – przyznał. W naszej reprezentacji na pewno jednak nie wystąpi, bowiem ma za sobą debiut dla Izraela. Jak na razie jego przygoda z seniorską kadrą zatrzymała się na jednym meczu. – Wisła jest wielkim klubem, dlatego mam nadzieję, że otworzy się szansa na następne powołanie. Będę na nie ciężko pracował – przekonywał.
Pomocnik wybrał koszulkę z numerem piątym, który przez lata należał przecież do Kamila Kosowskiego. – Dobrze to wiedzieć. Nie chodzi jednak o numer, a o grę w piłkę – skwitował.
Bramkarz kwestią godzin
W środę wiślacy wyruszą na kolejny obóz przygotowawczy – tym razem do tureckiego Belek. Najprawdopodobniej weźmie w nim udział estoński bramkarz Sergei Pereiko. – Podpisanie kontraktu wydaje się być kwestią godzin. Rozmowy idą w dobrym kierunku. Jest to kandydat, jakiego szukaliśmy – otwarcie przyznał Stan Valckx.
rb