Boris Pesković jest rozżalony, że nie zagra w Wiśle Kraków. - Przykro mi, bo z Wisłą byłem od dłuższego czasu w kontakcie. Pierwsze rozmowy były już w grudniu. To z ich powodu rozwiązałem umowę w Cluj - mówi zasmucony Słowak.
Całą operację zablokował właściciel krakowskiego klubu, Bogusław Cupiał, mimo że transfer był już właściwie dograny. - Najgorsze jest to, że ja bardzo chciałem grać w Wiśle i walczyć o tytuł. To dlatego rozwiązałem swoją umowę w Rumunii i odrzuciłem kilka dobrych ofert - wyjaśnia Pesković, cytowany przez słowacką agencję SITA.
Pesković przeszedł w Krakowie testy medyczne i uzgodnił z Wisłą warunki kontraktu. - Klub kupił mi bilet i poleciałem do Krakowa na testy, a następne dwa dni miałem wolne. Mieli się do mnie odezwać, gdy ich wyniki będą znane. Później wróciłem i spodziewałem się, że podpiszę umowę. We wtorek jednak powiedziano mi, że właściciel klubu zabronił działaczom podpisywać ze mną kontraktu - martwi się 34-letni bramkarz.
Powodem decyzji Cupiała były powiązania Słowaka z aferą korupcyjną w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. W 2003 roku Pesković wraz z innymi sześcioma zawodnikami sprzedał mecz Szczakowiance Jaworzno. - Słyszałem, że może chodzić o moją przeszłość, ale szczerze mówiąc, to nic specjalnego. O tym wszyscy wiedzieli. Grałem później przecież w Polsce i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Gdy Wisła składała mi ofertę, jej działacze wiedzieli o mnie wszystko - żali się Pesković.
W tej chwili przed nim poszukiwania nowego pracodawcy. - Oczywiście, że będę szukał nowego klubu. Przecież piłka nożna to mój zawód - kończy.
futbol.pl