- Przez ponad 40 lat pracowałem na nazwisko w profesjonalnej piłce, a przez kilka miesięcy rozmieniłem się na drobne. Mamy jednak szansę na europejskie puchary i postaram się wyzwolić w zawodnikach wolę walki i ambicję - powiedział Stefan Białas przed ostatnim meczem w sezonie Legii Warszawa z PGE GKS Bełchatów.
Zespoły sąsiadują w tabeli, ale dzielą je cztery punkty i miejscami już się nie zamienią. Bełchatowianie bez względu na wynik pozostaną na piątej pozycji. Legia walczy o start w Lidze Europejskiej. Musi w sobotę zwyciężyć przy jednoczesnym remisie lub porażce Ruchu Chorzów w Kielcach z Koroną. Ostatnie trzy mecze praktycznie byli już wicemistrzowie kraju przegrali nie strzelając nawet jednego gola. W dodatku maja ciężką sytuację kadrową. Zwłaszcza w obronie, gdzie kontuzjowani są Inaki Astiz i Dickson Choto, Pance Kumbev pauzuje za kartki, a Wojciech Szala przyjmuje leki i został włączony do kadry tylko z konieczności.
- To będzie ostatni mecz dla wielu zawodników, ponadto również i dla mnie. Musimy zostawić po sobie dobre wrażenie. Mamy jeszcze szanse na trzecie miejsce, które gwarantuje udział w Lidze Europejskiej. Po meczu z Polonią próbowaliśmy sobie przypomnieć, jak strzela się gole. Musimy być dobrej myśli. Kiedy przychodziłem drużyna miała kryzys, który został opanowany. Z pięciu meczów wygraliśmy cztery. Mimo dobrych wyników byliśmy jednak krytykowani. Podstawową słabością drużyny jest brak komunikacji na boisku. Poza boiskiem także. Kiedy sam grałem w piłkę, a później prowadziłem Legię to mieliśmy wspólne zainteresowania, wychodziliśmy choćby na kawę. Teraz tego nie widać. Presja nie działa tylko na Janka Muchę. Ale to reprezentant Słowacji i jedzie na mundial, a to daje poczucie wartości - mówił trener Legii dzień przed spotkaniem z PGE GKS Bełchatów.
- Chcę, aby moja gra bazowała na dwóch defensywnych pomocnikach jednak w tym ustawieniu bardzo ważna jest gra dwoma skrzydłami, a to wymaga olbrzymiego zdrowia zarówno skrzydłowych jak i bocznych obrońców. Liczymy na potknięcie Ruchu, ale najpierw sami musimy wygrać. Wyniki Legii pod moim kierownictwem nie były najlepsze. Ale zrobiłem tyle, ile mogłem. Więcej się nie dało - powiedział Białas.
ASInfo