- Do końca sezonu zostało jeszcze parę spotkań i zobaczymy, jak potoczą się losy mistrzostwa. My na pewno będziemy grali do końca, tym bardziej że nie możemy zapominać o drużynach, które są za nami w tabeli - zapewnił napastnik Lecha Robert Lewandowski po meczu z Wisłą Kraków (0-0).
- Sytuacji było niewiele, mieliśmy ich dwie-trzy, w tym jedną stuprocentową w wykonaniu Kriwca. Wisła w pierwszej połowie miała dwa groźne strzały. Ten mecz był typowym spotkaniem na remis, bo więcej było walki niż klarownych sytuacji strzeleckich - stwierdził lider klasyfikacji strzelców i dodał: - Wisła zagrała zespołowo i raczej pilnowała tego wyniku remisowego. Krakowianie nie mają jeszcze pewnego mistrzostwa, do zdobycia jest piętnaście punktów i wiele może się wydarzyć.
Lewandowski był skutecznie powstrzymywany przez całe spotkanie przez Mariusza Jopa, który zastąpił Arkadiusza Głowackiego. Piłkarz Lecha docenił postawę swojego meczowego rywala: - Mariusz jest byłym reprezentantem Polski, grał kilka lat za granicą. Na pewno nie zagraliśmy z przodu tego, na co nas stać, więc miał trochę ułatwione zadanie. Musimy się skupić na sobie i zobaczymy, jak to dalej będzie. Wisła też nie ma łatwych rywali, w kolejnym meczu gra z Piastem, który też potrzebuje punktów.
- Nie patrzę na to, czy na trybunach byli skauci zagranicznych drużyn, bo o transferze nie decyduje jedno spotkanie - zakończył napastnik reprezentacji Polski.
Kotorowski: Wisła nie płacze z remisu
- Po to trenuję, żeby potem bronić w takich sytuacjach - powiedział Krzysztof Kotorowski o sytuacjach z pierwszej połowy meczu Wisły Kraków z Lechem Poznań, w których w popisowym stylu wybronił strzały Radosława Sobolewskiego i Wojciecha Łobodzińskiego.
- Myślę, że obie drużyny były dobrze przygotowane taktycznie. My wiedzieliśmy praktycznie wszystko o Wiśle, a ona o nas i to spowodowało, że wzajemnie ograniczaliśmy nasze największe atuty. Wydaje mi się jednak, że Wisła po tym remisie mimo wszystko nie płacze - stwierdził golkiper "Kolejorza".
- Cały czas byłem przygotowany, więc decyzja o tym, że zagram, nie zaskoczyła mnie. Sami dobrze wiecie, jaka jest sytuacja, i nic nowego tu nie wymyślę. Wisła ma cztery punkty przewagi, a my musimy zwyciężać w pozostałych spotkaniach, najlepiej już od najbliższego z Lechią - powiedział Kotorowski.
ASInfo